„FRYCOWE”

      Możliwość komentowania „FRYCOWE” została wyłączona

Na łamach czasopisma Strzelec R.12, s.7-8, 02.10.1932, nr 40 odnajdujemy opis dawnego zwyczaju tzw. „frycowego”. Zwyczaj ten, zany jest też u u nas. Poniżej cały tekst.

„W wielu zakątkach naszego kraju do niedawna jeszcze był bardzo rozpowszechniony wśród wiejskiej młodzieży zwyczaj okupywania się młodych chłopców na samodzielnych kosiarzy i robotników. Zwyczaj ten nazywał się „frycowe” i sięga zamierzchłych czasów, trudno zatem jest ustalić datę jego powstania.

Chłopak, mając szesnaście lat zaczyna kosić; ponieważ koszenie wymaga znacznej siły i wprawy, przeto chłopiec chodzi kosić najprzód miedze, potem małe kawałki łąk, wreszcie po tych wprawkach poczyna kosić większe pola sąsiadów, najmowany przez nich do pracy. Aby jednak móc kosić z wyzwolonymi kosiarzami, musi sam wyzwolić się, to znaczy przejść musi frycowe. Sama uroczystość frycowego nie pozbawiona jest wielkiej dozy humoru i wesołości, a uważana za coś tak obowiązującego, że każdy chłopiec chętnie zwyczajowi  temu się poddaje.

Chłopiec odbywający wyzwoliny staje na czele kosiarzy i kosi tylko do południa, starając się oczywiście, by go nikt nie wyprzedził i aby tem samem uzyskać miano dobrego kosiarza. W południe po obiedzie nie kosi. Nad wieczorem kosiarze odbie­rają mu kosę, wbijają swoje w dwa rzędy, ostrzami do wewnątrz, u wylotu tego korytarza siada na kopce siana mistrz ceremonji. Chłopak z drugiej strony klęczy z rękami związanemi powrósłem z siana i popędzany przez kosiarzy musi na klęczkach zjawić się przed mistrzem ceremonji, który udaje spowiednika i wymachuje nad frycem pękiem pokrzyw lub ostów, domagając się za popełnione grzechy zadośćuczynienia i wykupu w po­staci gorzałki, poczem na zakończenie spowiedzi bije go lekko ostami. Po skończonej spowiedzi i omówieniu wykupu spowiednik kładzie penitentowi wieniec na głowę z siana, rozwiązuje mu ręce a kosiarze tymczasem chwytają za kosy i pobrzękują nad nim osełkami. Po tej uroczystości wszyscy udają się do dworu oznajmiając, że fryc jest dobrym i samodzielnym kosiarzem, poczem wszyscy idą do karczmy. W karczmie fryc musi podnieść ustami z podłogi kieliszek z wódką, wypić ją, a kieliszek bez pomocy rąk postawić ,z powrotem na podłodze, poczem następuje ogólne przepijanie. Podczas zabawy mistrz ceremonii wchodzi na dach karczmy, kładzie na kominie tak zwany przodek wozu, siada na nim i wygłasza „kazanie”, podnosząc zdolność i pracowitość chłopca oraz ogłaszając jego wyzwolenie. Po przemówieniu zebrani odprowa­dzają wśród ogólnej wesołości chłopca do domu, opowiadając napotkanym po drodze o odbytej frycówce.

„Frycowe” musieli przechodzić nie tylko kosiarze, ale także i flisacy. Flisak, który po raz pierwszy puścił się Wisłą do Gdańska, przechodził frycowe w Toruniu: musiał u bramy miejskiej pocałować babę wystruganą z drzewa, poczem był oblewany wodą i dopiero wtedy mógł jechać dalej, oczywiście i tu istniał wykup w postaci gorzałki.

O zwyczaju tym pisał Klonowicz w swym poemacie p.t.„Flis”:

„Jeżeliś fryc, albo szyper nowy,

Już się tu musisz uczyć inszej mowy,

Byś nie wziął szablę u Nogatu, bracie,

Bo tu zła na cię.”

Rodzaj „frycowego” przechodzą także na oceanie ci, którzy po raz pierwszy przekraczają równik, nazywa to się chrztem Neptuna. Na okręcie przepływającym równik nowicjusza golą drewnianą brzytwą, pięknie ubierają, by potem skąpać go w przygotowa­nym basenie.

Download PDF