Słownik języka polskiego definiuje normalność jako „życie toczące się według ustalonych, znanych praw i zwyczajów”. Zatem, czy owe znane prawa i zwyczaje w życiu naszej wspólnoty samorządowej są u nas stałą regułą? Odpowiedź w indywidualnej ocenie.
Postawić należy chociażby kilka przykładowych pytań:
- Czy ignorowanie próśb, pytań, wniosków mieszkańców przez radnych mieści się w tej definicji? Podawanie przykładów wydaje się być zbędne.
- Niejednakowe traktowanie przez władze samorządowe osób zamieszkujących na terenie gminy, to przypadki indywidualne i przypadkowe, czy celowe działanie?
- Troska radnych o swoje diety wydaje się nad podziw duża w stosunku do troski o dobro wspólne wspólnoty samorządowej, która „płaci” im za bycie radnymi. Popatrzmy na okoliczności planowanej zmiany uchwały w sprawie ustalenia diet dla radnych Gminy Lelis.
- Jak troszczymy się o tożsamość narodową i kulturową ziemi kurpiowskiej? Nie mowa tu o działaniach pod tzw. publikę.
- Jak samorząd docenia swoich mieszkańców? Da się odczuć, iż bardziej dba o osoby nie zamieszkujące na terenie gminy, niż o tych, którzy związali swoje życie z gminą.
- Co można powiedzieć o wsparciu władz dla organizacji pozarządowych /pomijając Koła Gospodyń Wiejskich/?
- Czy, aby załatwić poprawnie wnioski mieszkańców musi interweniować organ nadzorczy np. wojewoda? A wystarczy zwykła ludzka życzliwość, zrozumienie, znajomość i poszanowanie prawa etc?
Pytań tych bez trudu można mnożyć, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, abyśmy realnie spojrzeli na otaczająca nas rzeczywistość. Nie w perspektywie dnia dzisiejszego i interesu osobistego, ale nieco szerzej i dalej. Nie dajmy się zwodzić działaniom na pokaz, pozornym, doraźnym, obliczonym jedynie na indywidualny zysk. Weźmy realnie odpowiedzialność za siebie i innych, za nasze dziś i jutro, by można było normalnie żyć w miejscu, z którym związaliśmy nasze życie. To nie o to idzie, by odpowiadać, że nikt nikogo nie trzyma i można zamieszkać, gdzie się chce. Teoretycznie TAK, ale czy aby każdego z nas stać na to, być kilka razy w życiu zmieniać swoje miejsce zamieszkania?

