Nabożne śpiewy – zanikający zwyczaj

      Możliwość komentowania Nabożne śpiewy – zanikający zwyczaj została wyłączona

W życie parafii św. Anny w Dąbrówce koło Ostrołęki od dawna, a być może i od początku jej istnienia, mocno wpisany był zwyczaj nabożnych śpiewów przy Grobie Pańskim. Śpiewy rozpoczynały się od zakończenia liturgii Wielkiego Piątku, a swój koniec miały wraz z momentem rozpoczęcia procesji rezurekcyjnej. Były tez przerwy, dłuższe i krótsze, ale nocne czuwanie z soboty na niedziele trwało nieustannie. O zamiłowaniu parafian do śpiewu wspomina także rodak z Dąbrówki Henryk Dąbrowski. Była to duma tutejszej wspólnoty. Lud był z Kościołem, a Kościół z narodem.

Jednym z aktywnych lokalnych śpiewaków był mój dziadek ze strony ojca – Czesław Plona. Odziedziczyłem po nim śpiewnik kościelny wydany w roku 1868 w Nowym Jorku. Owa perełka rodzinna zajmuje ważne miejsce w pamięci rodzinnej. Kto posiadał śpiewnik ten korzystał z niego, ale wiele osób śpiewało z ręcznie przygotowanych śpiewników zeszytowych – zwłaszcza kobiety. Osobiście też taki posiadam. Odkąd pamiętam, tradycją miejscową, był udział mojego dziadka w tych śpiewach. Wraz z innymi parafianami śpiewał przy Grobie Pańskim w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. W Wielki Piątek śpiew był czasowo krótszy, ale za to w Wielką Sobotę trwał cała noc. Naprzemiennie śpiewali mężczyźni i kobiety. Chór na dwa głosy wypełniał świątynię zwłaszcza w ową sobotnią noc. Śpiewy przeplatane były modlitwami: różańcem, pacierzem, drogą krzyżową, Koronką do Miłosierdzia Bożego, litaniami itp. Do starszych dołączali młodsi. Dziewczęta i młodzi chłopcy adorowali Pana w Grobie Pańskim, a pozostali śpiewali. Pośród śpiewających była rotacja, ale trzon śpiewaków nieustannie trwał całą noc. Międzypokoleniowy przekaz trwał przez lata. Jedna z pieśni „Płaczcie anieli” do dzisiaj brzmi mi w uszach.

W ostatnich latach prym w śpiewach mieli mieszkańcy Nasiadek. Wspomnę tutaj chociażby Władysława Pędzicha, który jak mógł zawsze śpiewał. I to jak.

Honorem dla parafialnej grupy śpiewaków było podążanie tuż za kapłanem podczas procesji rezurekcyjnej. Oczywiście ze śpiewnikami w rękach i śpiewach na ustach. Część z nich niosła też wówczas chorągwie i figury. Niewyspani, zmęczeni, ale radośni mocą Wielkiej Nocy podążali za Zmartwychwstałym.

Od pewnego czasu obserwuje się zanik tego wyrazu pobożności parafian. Śpiewy zanikają. Czy słusznie i z jakich powodów? Czas adoracji Najświętszego Sakramentu w Ciemnicy i Grobie Pańskim nie przyciąga i jednoczy tak jak dawniej parafian.

A może tak warto w czasie tegorocznego Triduum Paschalnego dołożyć swoją małą cegiełkę w zachowaniu tradycji naszych przodków?

Download PDF