Czasem zdarza nam się powiedzieć „to Polska właśnie”. Takie też słowa cisną się na usta, kiedy jest się świadkiem paradoksalnej sytuacji. Otóż, podczas pobytu w Sopocie byłem świadkiem takiego oto zdarzenia.
Na jednym z centralnych miejsc Sopotu, na ławeczce pod drzewem, siedzi sobie dwie osoby. Powiedzmy: „stali bywalcy ławki w stanie nieco wskazującym”. I oto, owe dwie osoby w przeciągu ok. 3 godzin „odwiedza” ok 10 mundurowych przy wykorzystaniu oznakowanych pojazdów policyjnych. Przyjechali, coś tam pogadali i spisali, pojechali dalej, przyjechali następni. Bywalcy ławeczki „relaksują” się spokojnie nadal na niej. Dodajmy, iż ci „okupujący ławeczkę” siedzą sobie spokojnie i nie wadzą nikomu. A statystyka interweniujących wygląda coraz ładniej.
Rodzi się pytanie: czy o to w tym wszystkim chodzi? Może uczciwiej byłoby, aby nasze podatki pożytkować w nieco inny sposób…???

