Na łamach Przeglądu Ostrołęckiego, R. 8, nr 44 (1 listopada 1936), odnajdujemy ciekawy artykuł obrazujący kurpiowską oświatę przed II wojną światową. Wędrowne szkoły, a wszystko po to, by oświecić – pomóc kurpiowskiej ludności. Nasi przodkowie mieli świadomość, że bez szkoły trudno będzie im wznieść się na wyższy poziom życia.
Minęło niemalże 100 lat i rzec można o dążeniach, aby dostęp do oświaty ukrócić zwykłemu Kowalskiemu. Małe wiejskie szkoły mają się coraz gorzej, brakuje pieniędzy niemalże na wszystko: opał, gaz, wynagrodzenia, remonty, modernizacje etc. Ale jednocześnie marnuje się ogromne kwoty na dziwne inwestycje, eksperymenty, wizje, zachcianki itd. Przykładów nie brakuje, chociażby budowa elektrowni w Ostrołęce.
Wyniesionych zaległości, braków edukacyjnych ze szkoły podstawowej a nawet z przedszkola, nie da się już w pełni nadrobić. Można próbować, ale tylko niewielu uda się coś konkretnie naprawić. Reguła ta znana jest od wielu lat, niebłagalnie dotyczy i nas samych. Dbajmy więc o należytą edukację i wychowanie naszych dzieci.
Zachęcam do lektury przedmiotowego artykułu i chwili refleksji: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?



