O sytuacji na Kurpiach 120 lat możemy przeczytać na łamach gazety Nowiny Polskie R.1, nr 3 z maja 1903 roku
Ostrołęka.
Większość zaludnienia powiatu ostrołęckiego stanowią Kurpie. Zamieszkują oni t. z.Puszczę, ciągnącą się po praw ej stronie Narwi. Lud to lubiący swobodę, bo pańszczyzny nigdy nie znał. Panowała tu wolność zupełna, a lud kurpiowski rządził się własnymi prawami, zatwierdzanymi przez liczne przywileje królewskie. Dopiero za czasów pruskich poczuli Kurpie jarzmo niewoli, a rządy rosyjskie nie są pod tym względem lepsze. Bory, będące własnością wspólną, przeszły we władanie rządu, a Kurpie z myśliwych i pszczelarzy musieli się na rolników przekształcić. Pamiętając jednak dawne swobody, lasy uważają za swoją własność, a Moskala traktują jak najeźdźcę i złodzieja.
Ruch narodowy znalazł tu wskutek tego grunt bardzo podatny. Lud garnie się do oświaty, a szczególnie pożąda pism zagranicznych, „prawdziwie polskich”, jak je nazywa. Niema bodaj wsi na puszczy kurpiowskiej, gdzie by Polaka i innych wydawnictw narodowych nie czytano. Wie o tym dobrze rząd rosyjski, ale wobec tak rozwiniętego ruchu nic poradzić nie może. Tropią strażnicy i żandarmi, ale Kurp potrafi sobie radzić i mimo ich czujnej opieki sprowadza bez niczyjej pomocy pism a i książki.
Dworów po prawej stronie Narwi niema zupełnie, jedynymi więc przedstawicielami inteligencji są księża. Zachowują się oni wobec m chu narodowego na ogół obojętnie, a znajdują się nawet tacy, którzy otwarcie wrogo przeciw niemu występują. Mamy oto w Kadzidle ks. B., który używa konfesjonału i ambony, by przeciw Polakom i innym „socjalistycznym”, jak je nazywa, pismom występować. Nienawidzą go też parafianie z serca całego, wybili mu już raz okna w plebanii, ślą skargi do władzy duchownej, ale na próżna. Smutne to bardzo i dla sprawy narodowej szkodliwe, bo lud ma do księży zaufanie. Może zaś to zaufanie stracić zupełnie, jeśli księża w brew jego intencjom i żądaniom postępować będą.

