W kilku miastach Polski 04 czerwca odbyły się manifestacje sprzeciwu wobec formy sprawowania władzy przez obecną ekipę rządząca. Uczestnicy marszów chcą zmian. 4 czerwca 1989 roku odbyły się wybory do Sejmu Kontraktowego. W nowej rzeczywistości, po raz pierwszy wybrano też 100 senatorów. Zmiany w kraju wówczas postępowały. Od tego czasu władza w kraju jednak pozostaje praktycznie w tym samych rękach. Trzon jest niezmienny, jedynie następuje zamiana stanowisk, partii, klubów etc.
Spójrzmy na lokalne życie. Od 01 listopada 1987, jako naczelnik gminy, roku władzę w gminie Lelis przejął Pan Stanisław Subda. W wyniku reformy samorządowej, od 1990 roku pełnił ją już jako wójt gminy. Obecnie sprawuje mandat radnego powiatu ostrołęckiego. Jego następcą w gminie Lelis w 2014 roku został Stefan Prusik, który mandat wójta dzierży do dnia obecnego. Za kadencji swego poprzednika pełnił funkcje głównego specjalisty w urzędzie i zastępcy wójta. Innymi słowy, od 36 lat władza w gminie Lelis spoczywa w jednych rękach. Obecny wójt gminy Lelis jest bowiem niejako wychowankiem swego wieloletniego poprzednika na tym stanowisku. Patrząc zaś na skład rady gminy, widzimy w niej osoby które można określić jako „etatowi radni”. Może to i dobrze dla niektórych, ale dobro ogółu wymaga nowego powiewu, świeżego powietrza.
Na kanwie 4 czerwca warto zwrócić uwagę na coraz większą potrzebę zmian w życiu naszej gminy. Przez 36 lat jednej władzy nie doczekaliśmy się równego traktowania wszystkich mieszkańców. Jedne wioski rozwijają się, a inne nie mają oświetlenia ulicznego, dostępu do sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej. Innymi słowy zanikają. Doszło do tego, iż włodarz gminy publicznie cieszy się, że „nie jest nie jest mieszkańcem tej gminy”, „nie pozdrawia mieszkańców w mediach”, „potrafi też nie podać ręki na przywitanie” etc. Okres ten, to zbyt mały czas, aby zadbać o strategicznego inwestora, który stworzy miejsca pracy dla lokalnej społeczności, da trzon jej bytu. Większość istotnych stanowisk w samorządzie sprawują nie mieszkańcy naszej gminy, ale ludzie z ościennych miejscowości. Czyżby pośród nas nie było odpowiednich osób? Wiele prozaicznych problemów życia codziennego nie doczekało się należytego rozwiązania, jak chociażby kwestia zimowego utrzymania dróg gminnych. Opieka przedszkolna dostępna jest tylko dla większych skupisk mieszkańców.Pozostali skazani są na stagnację. Niektóre miejscowości nadal są uprzywilejowane np. posiadają bezpłatną komunikację miejską tzn. pozostali płacą za nich. Inni mogą jedynie pomarzyć o takim rarytasie. Po tylu latach doszliśmy do sytuacji, kiedy władza gminy publicznie debatują nad anonimami. a tym samym znacząco przykłada swe ręce do niszczenia mieszkańców.
Trzeba przyznać, iż przez te lata nie wypracowano systemu zrównoważonej współpracy z organizacjami pozarządowymi. Władzy z trudem przychodzi wspieranie działalności niezależnych organizacji pozarządowych. Jest jednak przeciwna jawności życia publicznego. Dlatego też, transmisje obrad komisji są dla niej solą w oku. . Powstało wiele skwerków i placów w przestrzeni publicznej. Powstało i tyle, a może aż tyle. Dotychczasowa władza gminna, zdaje się mieć mniemanie o sobie wszechwiedzącej i nieomylnej, rzadko słucha głosu ludu. Lud ma jej służyć, a nie odwrotnie.
Przewietrzenie salonów gminnego samorządu wydaje się też być potrzebą życiową. Kto podejmie się tego dzieła? Wybory w kwietniu 2024 roku. Nasze wycofanie i bierność, jedynie pogłębia obecne procesy. Decydujmy sami o sobie i bierzmy sprawy we własne ręce.

