Sobór Watykańskim II uznał, iż Kościół i państwo powinny respektować zasadę autonomii, czyli rozdziału między tym, co boskie, a tym, co cesarskie. Wynikało to z trzech powodów.
Po pierwsze. Zdano sobie sprawę, że w demokratycznie zorganizowanym państwie, gdzie szanuje się i respektuje pluralizm przekonań i postaw, Kościół dążący do realizacji swych celów poprzez siłę państwowego przymusu znajdzie się w opozycji do rosnącej części swoich wiernych. Czy to nie zaczyna mieć miejsce w Polsce. Coraz bardziej puste świątynie chyba coś mówią..
Po drugie. Hierarchowie Kościoła zrozumieli, że prawo osoby, a tym samym prawo wolności jej sumienia, jest ważniejsze niż prawo kościelnej prawdy.
Po trzecie, liberalna demokracja stwarza każdemu Kościołowi (nie tylko rzymskokatolickiemu) warunki do nieskrępowanego głoszenia swojego przesłania. I to jest misja Kościoła, który nie potrzebuje od człowieka niczego innego niż władza nad jego duchem. Nie można zastąpić Dobrej Nowiny „dobrą ustawą”.

