Po kilkuletniej przerwie ponownie udałem się na wakacyjny wypoczynek w góry. Tym razem były to Tatry. Istnieje piękny zwyczaj witania się na szlaku. Swego czasu słowa „cześć” lub „dzień dobry” słyszało się na każdym kroku.Ten gest powitania głęboko jest zakorzeniony w kulturze górskiej.
Obecnie zwyczaj ten mocno zanika. Zazwyczaj wędrujemy skupieni na sobie, zamknięci na innych, zamyśleni, odosobnieni, coraz mniej widzimy drugiego człowieka….Na cichych, mniej uczęszczanych szlakach bardziej się pozdrawiamy, na innych zapominamy o tym.
Jest kilka teorii na powstanie tego zwyczaju. Powitanie na szlaku według jednej z nich wzięło się z serdeczności, szacunku, poczucia spójności i zrozumienia drugiej osoby, która wybrała dany szlak z taką samą świadomością, co my. Inna zaś mówi, iż powitanie z osobą spotkaną na szlaku miało niegdyś za zadanie sprawdzenie, czy wszystko u niej w porządku. Według kolejnej tezy, słowa pozdrowień wypowiadano dawniej jako dobre życzenie. Kiedy wychodzi się w góry, nigdy nie ma gwarancji szczęśliwego i bezpiecznego powrotu. Wypowiadanie „dzień dobry” miało więc na celu życzenie spotkanej osobie dobrego dnia. Dobrego, więc dobrze i bezpiecznie zakończonej podjętej w nim wyprawy. Zapewne nie można wskazać na jedno, pewne źródło tego szeroko przyjętego zwyczaju. Być może u jego korzeni znajduje się każda z nich, a także i inne. Przeważnie do osób w tym samym wieku, co my, mówimy „cześć”. Osoby starsze pozdrawiamy słowami „dzień dobry”. Niektórzy każdą osobę, traktując jako równego sobie (bo góry zrównują ludzi, uczą pokory) bez względu na wiek napotkanej osoby, mówią „cześć”, Inni, preferujący tradycję wypowiadają dawne „szczęść Boże”. Jeszcze inni, jak wiadomo, nie mówią nic.
I te właśnie „nie mówią nic” jest dzisiaj coraz bardziej obecne na górskich szlakach. Dlaczego….??? Góry uczą pokory i szacunku do natury i drugiego człowieka. Wyjście w góry to nie weekendowy wypad do większego parku. Kultywujmy wszystko co piękne i pozdrawiajmy się nie tylko w górach.

