Na poziomie gminnym nadmierne upolitycznienie nie jest właściwe. Jednak i tu bez politycznych powiązań nie jest możliwe funkcjonowanie tego rodzaju jednostki samorządu terytorialnego. Włodarz gminy musi działać wielotorowo, nie może się kierować sympatiami, a tym bardziej uprzedzeniami politycznymi. To mieszkańcy są najważniejsi, dla nich trzeba działać, pozyskiwać środki zewnętrzne.
Gminy mające niewielkie środki finansowe własne, bazują na środkach z zewnątrz. Brak ich pozyskania równa się brakiem inwestycji. Trzeba więc współpracować z samorządem wojewódzkim czy powiatowym, ale także z rządem, urzędem wojewódzkim czy też z lokalnymi grupami działania. Istotni są tu wszyscy partnerzy, którzy mają możliwość pomocy i wsparcia. Jeśli wójt mocno określa się politycznie, to jedna strona polityczna udzieli mu dużego wsparcia, ale druga przykręci kurek z pieniędzmi. Z autopsji widać, iż obecnie samorządy mocno się upolityczniły. Czy tak być powinno?
W radzie gminy nie powinno być osoby, z którą wójt nie potrafiłby się porozumieć. Spory powodują brak działania. A to nie jest krok z korzyścią dla mieszkańców. Tylko wspólne porozumienie i wspólne planowanie inwestycji dają rozwój gminie, pozyskiwanie środków i nowe działania dają rozwój gminie.Wszyscy zamieszkujący teren gminy winni starać się o porozumienie dla dobra wspólnego. Sytuacja nasi i wasi, my i oni, lepsi i gorsi, równi i równiejsi, czyni jedynie szkodę. Dla rozwoju gminy musi zaistnieć współdziałanie bez względu na sympatie, preferencje polityczne czy też personalne. Zarówno wójtowi, jak i radnym powinno zależeć na dobrych relacjach oraz współdziałaniu, ramię w ramię. Dobro mieszkańców nie może ustępować indywidualnym interesom samorządowców. Pewne zasady współżycia społecznego są niezmienne i niezbędne dla istnienia i rozwoju danej wspólnoty lokalnej. Wspólnoty, gdzie każdy bez trudu odnajdzie swoje miejsce. Zgoda buduje.
I taką zgodę dającą światło dla naszej gminy Lelis, pragnąłbym widzieć w kolejnej kadencji samorządowej.

