Kurier Warszawski. R.76, nr 234 (24 sierpnia 1896) przynosi nam informacje o smutnym epizodzie związanym z dąbrowską parafią. Jak widać dąbrowskie odpusty od samego początku cieszyły się obecnością wielu dostojnych pątników. Do tego niezwykłego kurpiowskiego zakątka od dawien dawna szły kompanie pielgrzymów. Swego czasu parafia w Dąbrówce określana była mianem jednego z najważniejszych miejsc religijnych na Mazowszu. Ten fakt zobowiązuje także i nas obecnie by tak było. Kultywujmy to…


„Ks. Roch Filochowski, prałat kapituły archidiecezji warszawskiej, przybył do Ostrołęki, w swoje strony rodzinne. Bawi! jakiś czas we wsi Piski, skąd pod wieczór d. 21-go b.m., w piątek, wyjechał wraz z ks. Stalmachem, prałatem kapituły płockiej, udając się do parafii Dąbrówka, na Kurpiach, na odpust.
Odjechawszy kilka wiorst od Pisk, ks. Filochowski uczuł nagle ogromną duszność; zsiadł przeto z bryczki i szedł pieszo powoli, w nadziei, że duszność ustąpi.
Cierpienie jednak zwiększyło się, ks. Filocbowski upadł. Zwrócono się przeto do Pisk, lecz przywieziono prałata nieżywego.
Zmarł na rękach ks. prałata Stalmacha o godz. 5 wieczorem.”
Ps. Powyższe można powielać, proszę jedynie o podanie jego miejsca.

