Durlasy to wieś położona w województwie mazowieckim, w powiecie ostrołęckim, w gminie Lelis. W latach 1921–1939 Durlasy znajdowały się w województwie białostockim, w powiecie ostrołęckim, w gminie Nasiadki, a od 1931 roku w gminie Durlasy. Według Powszechnego Spisu Ludności z 1921 roku wieś liczyła 219 mieszkańców w 36 budynkach mieszkalnych. W latach 1975–1998 Durlasy administracyjnie należały do województwa ostrołęckiego. Do 1954 roku istniała gmina Durlasy. Wierni kościoła rzymskokatolickiego z tej miejscowości przynależą do parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Lelisie, wpierw do ostrołęckiej Fary.
Kilka wątków z dziejów wioski według Czesława Parzycha z książki: Z odległości lat. Wieś Durlasy we wspomnieniach”, Ostrołęka 2016.
„…Wieś Durlasy położona jest na terenie Puszczy Zielonej w odległości 8 kilometrów od Ostrołęki. Powstała przed 1752 rokiem, gdyż właśnie w tym roku jej mieszkańcy otrzymali od Augusta III przywilej, zwalniający ich od pańszczyzny. W 1754 roku zostało już ochrzczone w ostrołęckiej farze (kościół parafialny Durlasów od początku powstania wsi) pierwsze dziecko urodzone w Durlasach, a w 1755 roku ochrzczono już dwoje dzieci. Razem do roku 1762 ze wsi Durlasy ochrzczono (a więc przyszły w tej wiosce na świat) dzieci dziewięcioro. Założycielami pierwszej osady – jak niesie wiejska legenda i potwierdzają źródła historyczne – było dwóch osadników, z których jeden na pewno, – a jeżeli byli to bracia, to obaj – nosił nazwisko Parzych. Dokonali oni krudunku (karczunku) drzew w głębi lasów, otaczających tę nową osadę rządową – stąd prawdopodobnie i nazwa Durlasy (Durlelasy – czyli wkoło, dookoła lasy) pochodzi” – s. 19.
Lustracja starostwa ostrołęckiego z 1765 roku wykazała, że mieszkało tu już czterech osadników – gospodarzy. W roku 1817 Durlasy razem z kolonią – Przewrotną Górą – miały 14 dymów (domów mieszkalnych, gospodarstw), w których mieszkało 24 mężczyzn dorosłych, 26 kobiet dorosłych i 14 dzieci (7 chłopców i 7 dziewczynek) – razem 64 osoby. W 1820 roku dymów tych było 17 i osada leśna, zaś w latach 1823–1824 w 16 domach w samej wsi Durlasy mieszkało razem 126 osób i na kolonii – w Przewrotnej Górze – w 5 domach osób 24.Komasacja gruntów wioski nastąpiła w 1822 roku. W wiosce było wówczas 19 gospodarstw i parcela dla kowala wioskowego Rok 1849 zastał mieszkańców Durlasów w 24 domach, zaś w 1880 roku wioska liczyła 22 domy, a powierzchnia gruntów wynosiła 1038 mórg, w tym 320 mórg ziemi ornej – s. 20.
Każda dzielnica wioski, pole, las, łąki, każdy fragment terenu otrzymał od mieszkańców, i posiada ją do dziś, nazwę, m.in.: Nadlasek, Golenicha, Zagórka Kowalowizna, Przewrotna Góra (kolonia), Naddawy, Podwale, Podborze, Dąbrowa, Poręby, W Pałękach, Kulicha, Okręglicha, Zembrat, Oprzelicha, Kazimierzycha, Koźlicha, Strunicha, U Kozła, Starawieś, Morgi, Nowiny, U Sitkorza, W Jeżynach, Zalasek, U Strugi, Nad Lasem, U Wygonu, Posada, Na Gajówce, U Sadzwaki, U Kanału, U Bagna, Lasek, Gaj, U Miejskiej Drogi, U Łodziskiej Drogi, U Brzozowskiej Drogi, Za Autostradą, U Drewnianej Drogi, Pod Borem, Za Dąbrową itp. – s.22

Młodzi mężczyźni (kawalerowie) z Durlasów – o czym niesie echo wspomnień wśród najstarszych mieszkańców wioski, przekazywane z pokolenia na pokolenie – stanęli w szeregach powstańczych 1831 roku (bitwa pod Ostrołęką) i partyzanckich 1863 roku. Podobno tylko kilku ich było (może kilkunastu?) ale i wioska cała była niewielka, kilkanaście dymów zaledwie licząca. A kapliczka z Matką Boską Durlaską, stojąca w lesie na rozstaju dróg, miała być znakiem kontaktowym i rozpoznawczym dla oddziałów i grup powstańczych. Nie zabrakło też mieszkańców Durlasów w wojnach światowych ani w szeregach ZWZ-AK – s. 22.
Pierwszym we wsi gospodarzem, który nabył nowoczesny w tamtym czasie sprzęt rolniczy był Czesław Parzych syn Józefa „Z Nadlasku”. Gdy w 1926 roku przyjechał z matką i siostrami na swą ojcowiznę i jako 19-letni młodzieniec przejął gospodarstwo po swym dziadku po mieczu, Wiktorze Parzychu, kupił pług cały metalowy, jednoskibowy i brony dwupolowe (rozkładane), parokonne oraz sprężynówkę. Kiedy pracował tym nowym sprzętem w polu, przychodzili rolnicy – sąsiedzi oglądać efekty tej pracy. Nieco później kupił kierat i ladę – sieczkarnię kieratową. Był to również pierwszy we wsi kierat i sieczkarnia kieratowa, napędzana przez zwierzęta (do tego czasu używano we wsi sieczkarni poruszanych ręcznie). Wszystek ten sprzęt Czesław Parzych nabył w zakładzie ślusarskim Wołosza w Ostrołęce. W ogóle wprowadzał on w swym gospodarstwie, a tym samym we wsi Durlasy, nowoczesną na owe czasy uprawę ziemi, siew, pielęgnację i zbiór ziemiopłodów – s. 24.
Ludzie ze wsi posiadali wielką mądrość i umiejętność nie komplikowania sobie życia, jakże pięknego, zwyczajnego. Życia we wzajemnej przyjaźni i pomocy. Najważniejsze było to, co podstawowe, najprostsze: rodzina, wspólnota sąsiedzka, cało-wioskowa, kultywowanie tradycji, które przejawiało się we wspólnym działaniu zarówno w kręgach rodzinnych, jak i na rzecz całej społeczności: praca, zabawa, nawet pożegnania te ostatnie, też były zwyczajne, cało-wsiowe. Bo wszyscy razem wspomagali się pracą wzajemną (dożynki, dokopki, docierki, dokrajki, doprządki, darcie pierza itp.), bawili się (zabawy, wesela), żegnali (cała wieś schodziła się na modlitwę i śpiewy pobożne, pożegnalne za duszę zmarłego, odprowadzając go całą wioską z domu żałoby do wiejskiego krzyża, stojącego na skraju wioski, obok domu Marzewskich). To takie było normalne: troska o przyszłość, ale olbrzymi szacunek dla tradycji i przeszłości, dla ojców i dziadów. Troska o chleb, o każdego, kto tworzył tę społeczność, ale też i o to, co przekazały w spadku pokolenia poprzednie. Tak więc wzajemna współpraca i zaufanie tworzyły spójną społeczność wiejską. Oczywiście, ludzie nie anioły, były i kwasy, czasem chwytanie za orczyki albo sztachety z płotu i zwykłe pyskówki a to za kury sąsiada, co na polu za miedzą ziarna ledwie co zasianego zboża wydziobywały, a to znów krowa sąsiada kęs koniczyny chytrze zagarnęła… Ale ogólnie ujmując, więzi sąsiedzkie, przyjaźń, życzliwość wzajemna wobec siebie, to były trwałe elementy życia durlaskiej społeczności wiejskiej. s. 46-47.

A do szkoły po wojnie chodziliśmy do Lelisa (w naszej wiosce wybudowano szkołę wiele lat później). Mieściła się w obszernym, drewnianym domu Władysława Pyskły, człowieka bardzo życzliwego i pogodnego, domu położonym przy rozwidleniu dróg, naprzeciwko budynku gminy, w którym mieścił się również posterunek milicji. Z pomieszczeń klasowych wychodziliśmy przez ganek prosto na szeroki piaszczysty gościniec (wtedy wszystkie gościńce były piaszczyste), na którym w czasie przerw graliśmy w piłkę, głównie w „dwa ognie”, gdyż w tej grze mogła brać udział duża ilość uczestników. A zimą? To była wielka frajda! Zjeżdżanie z wysokiej góry! Prosto na drogę w kierunku Dąbrówki. Zjeżdżało się na czym kto mógł: przy kiju, na sztachecie okraczonej przykucniętymi nogami, na kawałku deski, płyty, blachy po zużytych sprzętach czy naczyniach kuchennych (np. blacha do pieczenia chleba), najczęściej w „kucki”, tzw. wężem, doczepiając się jeden za drugim, a gdy „wąż” przewrócił się dalszą trasę pokonywano na tyłku i innych częściach ciała, w jednym ogromnym kłębowisku. Ważne było, aby zjechać i dojechać jak najdalej s. 55-56
Oczywiście pod nadzorem kierownika szkoły pana Henryka Szczepanka (który pływał wyśmienicie) – wspaniałego nauczyciela, człowieka wszystkim życzliwego, godnego szacunku oraz pod czujnym okiem innych nauczycieli. Zawsze szliśmy i wracaliśmy czwórkami i zawsze ze śpiewem. Pamiętam i wciąż mile wspominam panie nauczycielki: Zofię Szczepanek (siostrę pana kierownika) i Janinę Wołosz oraz pana Aleksandra Gontarzewskiego – to byli wspaniali nauczyciele. Tuż po wojnie do szkoły chodziło dużo starszej młodzieży, gdyż czas wojny i okupacji odebrał im możliwość nauki we właściwym czasie. Razem wszyscy uczyliśmy się. s. 57
Na innym miejscu Czesław Parzych wspomina, iż w gronie pedagogów szkoły w Durlasach była Myśkiewicz Hanna /1938 – 14.11.2007/ – „200 lat cmentarza parafialnego w Ostrołęce”. Obecnie w szkole znajduje się Dzienny Dom Seniora Senior +.
Durlasy miały też swoje „Święte Drzewo” – starą sosnę – z rodzajem szczególnej kapliczki. Stało ono na skraju lasu, przy drodze (obecnej szosie) z Ostrołęki do Durlasów, w pobliżu wyżej przedstawionej kapliczki Matki Boskiej Durlaskiej, naprzeciw domostwa Mierzejewskich
z Jeglijn. Sosna była potężna, pamiętała dawne dzieje puszczy, a kapliczka była o tyle szczególna, że mieściła się w dziupli, stanowiącej niegdyś barć pszczelą. W tej właśnie dziupli – kapliczce stała figurka Anioła Stróża. Kto ją tam ustawił i kiedy, nikt nie pamięta. Prawdopodobnie uczynił to ktoś z rodziny Mierzejewskich, mieszkających najbliżej tego miejsca. Tradycja głosi, że drzew takich – pod groźbą ciężkiego grzechu i kary Bożej – nie wolno ścinać, nawet gdy uschną. Człowieka, który by się na to ważył, spotka nieszczęście lub śmierć. Dorodna i potężna sosna, naznaczona symbolem wiary, zdecydowanie wyróżniała się na tle odmłodzonego już dzisiaj lasu. Ustny przekaz podaje, że władze carskie, nieprzychylne wszelkim przejawom religijności Polaków, w czasie zaborów nakazały ścięcie sosny, lecz nikt z miejscowej ludności nie chciał tego uczynić, nawet za sowitą zapłatą. Wynajęto więc za wódkę rosyjskich robotników. Ci z zapałem przystąpili do piłowania sosny, lecz szybko z lękiem i przestrachem opuścili to miejsce. A sosna z Aniołem Stróżem wciąż stała
dumnie, wysoka i wysmukła, potężna władczyni durlaskiego boru. Przechodzący obok ludzie skłaniali przed nią głowy i prosili w swych modlitwach i westchnieniach Anioła Stróża o opiekę. Ale czas zrobił swoje. Z wiekiem powoli usychały konar za konarem. Długo stawiała czoło, choć była coraz słabsza. Stareńkie korzenie i pień coraz trudniej, coraz wolniej i mniej podawały odżywczych soków. Któregoś roku usechł ostatni konar, odpadać zaczęła kora, aż w końcu dokonał się w niej cały dramat przemijania – stanęła obnażona z zielonej szaty i kory, wciąż potężna w swym fizycznym kształcie, ale już bezsilna wobec Bożych praw natury. Wreszcie, w 1994 roku, przyszła noc z burzą i wichurą, które zmogły ją, powalając w młodnikowy gąszcz sosen – jej praprawnuczek – s. 131-132.
Na zdjęciu poniżej, 6 lipca 1975 roku. Wujeczny brat Czesława, o. Dariusz, na zakończenie swej Mszy św. prymicyjnej udziela prymicyjnego błogosławieństwa wiernym.
Z Durlas pochodzi Dariusz Wiktorek – kapłan, wyświęcony 6 czerwca 1975 roku. Posługę
zakonną pełnił w klasztorach i kościołach zakonu Karmelitów Bosych w Krakowie, Zawoi, Łodzi, Czerni k. Krzeszowic, Wadowicach, Lublinie (przeor klasztoru), Warszawie (ekonom i radny prowincjonalny), Łodzi i od 2005 roku w Zamartem w pow. sempoleńskim jako rekolekcjonista i spowiednik sióstr. Mszę św. prymicyjną odprawił w swym kościele parafalnym w ostrołęckiej farze w niedzielę 6 lipca 1975 roku. Cała społeczność wioski Durlasy witała go przy wiejskim krzyżu na początku wioski. Tam panienki z naszej wioski otoczyły go uplecionym z kwiatów wieńcem i prowadziły – razem ze wszystkimi mieszkańcami Durlasów – w progi rodzinnego domu, gdzie rodzice jego przygotowali obfity poczęstunek dla mieszkańców wioski (taki, jakie przygotowywano na wesela, tyle, że bezalkoholowy) s. 78.
Śpiewali więc wszyscy w naszej wiosce. Czyniono tak przy każdej sposobności i nadarzającej się okazji: dzieci na pastwisku, gdy pasły krowy, dorośli przy wszystkich swych pracach: kopaniu kartofli,docierkach lnu (tarcie słomy lnianej na cierlicach w celu uzyskania włókna), dokrajkach (krojeniu kapusty do ukiszenia w beczce na zimę), doprządkach (przędzeniu lnu), tkaniu na krosnach i innych. Od wieków istniał też zwyczaj, że ze śpiewem zawsze powracali z pola żniwiarze. Było bowiem już lato, pola spiętrzone żniwnym trudem. A powracanie żniwiarzy ze śpiewem to był piękny zwyczaj. I śpiew był to najpiękniejszy, jakby najbardziej uroczysty, dostojny, z tych wszystkich śpiewów przy pracy – s. 141-142
Miejsca Pamięci Narodowej w Gminie Lelis – Gajówkę w Durlasach. Obelisk odsłonięto 11 listopada 2014 roku, jest dobrym przykładem troski o pamięć narodową. Tu, na gruzach starej gajówki i w lesie koło wsi Durlasy, usytuowany jest symboliczny pomnik – obelisk ku czci wachmistrza Władysława Małkowskiego. Napis na obelisku głosi: „Ku czci wachmistrza Władysława Małkowskiego, gajowego z Durlas, który mieszkał w tym miejscu z rodziną , żołnierza Korpusu Ochrony Pogranicza w Kampanii Wrześniowej 1939 r., więźnia obozu w Ostaszkowie, zamordowanego w kwietniu 1940 r. przez NKWD w Twerze. Spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje”.
Tuż obok drogi wiodącej do Łodzisk znajduje się grób nieznanego żołnierza radzieckiego z okresu II wojny światowej.
Na łamach gazety Front Ludowy : organ Chłopskiego Stronnictwa Rolniczego na Małopolskę, R. 3, nr 17 (4 maja 1935) widnieje informacja, iż WIktorek Józef z Durlas wchodził w skład ścisłego kierownictwa lokalnych struktur Chłopskiego Stronnictwa Rolniczego.

Pośród działaczy AK w Durlasach był Czesław Parzych „Jaskółka”, ur. 11 listopada 1913 r. w Durlasach, tam też mieszkał i prowadził gospodarstwo rolne. Służbę wojskową odbywał w Grodnie. W 1938 r. wstąpił do Związku Żywych Torped (z całego powiatu wstąpiło ok. 7 osób). W 1939 r. zmobilizowany do 15 pułku piechoty jako dowódca ckm opl w Łomży. Ranny w nogę dostał się do niewoli radzieckiej, przebywał w szpitalu w Równem, skąd został zwolniony i na początku grudnia przedostał się do domu. Jeszcze w tym samym miesiącu nawiązał kontakt z komórką konspiracyjną i w dniu 26 grudnia 1939 r. razem z Józefem Kaczyńskim z Gnatów, został zaprzysiężony w krużgankach kościoła poklasztornego przez Wacława Fidrycha „Zwiada”. Na początku 1940 r. wraz z innymi podoficerami: Stanisławem Ładą z Gibałki, Józefem Kaczyńskim z Gnatów, Toflem z Długiego Kątu, Bacławskim i Franciszkiem Kraską ze Szkwy, zorganizował na tym terenie Związek Walki Zbrojnej, przekształcony później w AK. Za zasługi awansowany do stopnia sierżanta. Po wojnie był radnym i pod wójtem gminy Lelis, sołtysem wsi Durlasy, ostatnio mieszkał w Ostrołęce przy ul. Psarskiego. Zmarł 29 listopada 1987 r.

Czesław Parzych, 600 lat parafii w Ostrołęce, Ostrołęka 1999
Obecnie wioska ma nowoczesny obraz. Przebiegają przez nią asfaltowe drogi, sieć elektryczna, światłowodowa, gazowa, kanalizacyjna i wodociągowa. Zabudowa w większości nowoczesna. W wiosce działają także: Stowarzyszenie Strzelców Kurpiowskich, Koło Gospodyń Wiejskich. Jest kilka Nowoczesne domy. We wsi Durlasy w roku 2023 w rejestrze REGON zarejestrowanych było 55 podmiotów gospodarki narodowej, W 2024 roku miejscowość zamieszkiwała 489 osób.

Na zdjęciu /lata 50 XX wieku/ figura Chrystusa Frasobliwego z miejscowości Durlasy, autorstwa Łukasza Raczkowskiego z końca XIX wiek. Zdjęcie Jacek Olędzki. Sztuka Kurpiów. Wrocław: Zakład Narodowy imienia Ossolińskich, 1970.
Czesław Parzych w publikacji „200 lat cmentarza parafialnego w Ostrołęce” podaje m.in. długoletnim sołtysem wioski Durlasy był Parzych Henryk /1932 – 7.02.1996/. Funkcje sołtysa wioski pełnił też przez wiele lat Józef Piersa. Obecnie funkcję tą pełni Szczepanek Stanisław, a w skład rady sołeckiej wchodzą: Szczubełek Zofia, Parzych Tomasz i Szymczyk Tadeusz. Funkcje radnego w GRN pełni Korzeniecki Radosław.
Słowa podziękowania dla Piotra Parzycha i Radosława Korzenieckiego za pomoc w redagowaniu tekstu.
Foto: UG Lelis, FB, Czesław Parzych, Tygodnik Ostrołęcki
Opr. Krzysztof Bulak – Wyższa Szkoła Społeczno-Ekonomiczna w Gdańsku

