
Krzysztof Bulak
Tytułowe pytanie wynika chociażby z naszego stosunku do dziedzictwa po ruchu mariawickim na Kurpiach. Nie mam tu na myśli tylko tego co było, ale chodzi mi o to co jest. Mianowicie, opłakany stan miejsca spoczynku naszych przodków w Długim Kącie. Łzy cisną się do oczu, kiedy będąc tam widzi się co jest. A stan tej nekropolii jest w najwyższym stopniu zaniedbany. Zniszczono bezkarnie nawet to, co uczyniła młodzież ze szkół kadzidlańskich. Zniszczono krzyże, bramę, tablicę informacyjną, symboliczne ogrodzenie. Powszechnie szczycimy się z dziedzictwa Kurpiów, a czy ów cmentarz nim nie jest?
Od dłuższego czasu próbuję w miarę swych możliwości, na różny sposób zainteresować władze cywilne i kościelne, społeczników tym tematem. Grobowa cisza, mur milczenia. Dlaczego tak jest? Taka postawa to grzech zaniedbania, i nim niszczymy kurpiowskie dziedzictwo. To nasi przodkowie. Historia mariawitów na Kurpiach jest trudna, ale fascynująca. Nie da się jej wymazać. Ona była, jest i będzie naszą cząstką. Szanujmy ją, uczmy się z niej. Ta cząstka naszego historycznego i kulturalnego dziedzictwa powinna również nas inspirować i zobowiązywać. To też są nasze chrześcijańskie korzenie naszego państwa. Czas zmienić ten stan rzeczy.
Wkrótce artykuł o miejscu ruchu mariawickiego w dziejach dąbrowskiej wspólnoty parafialnej.

