Polska, była i jest chyba jednym z najbardziej tolerancyjnych państw na świecie. Tu nad Wisłą, każdy mógł znaleźć swoje miejsce, mógł odpocząć. Rodzi się jednak małe „ALE”. Jako naród i państwo mieliśmy nie jedno doświadczenie z niewłaściwym podejściem do tych, którzy zechcieli do nas przybywać. Czy wyciągnęliśmy z tego wnioski? Dlaczego nadal dajemy się manipulować? Umiejmy analizować, widzieć to co jest ukryte przez władzę, media.
Otóż, wczorajszy naoczny obrazek z Płocka. Na przystanku autobusowym zatrzymuje się wypełniony po brzegi autobus na polskich numerach rejestracyjnych. Otwierają się drzwi i z pojazdu wychodzi duża grupa „gości” – cudzoziemców w roboczych ubraniach. Pozostała część jedzie dalej. Ci, co wysiedli gromadnie przemieszczają się do miejsca swego zakwaterowania. Dobrze, że jest to grupa pracująca. Ale, co będzie jak oni nie zechcą pracować a jedynie żyć na nasz koszt i to w zwartej grupie? Nie zamykajmy się na innych, ale czyńmy to rozważnie, mądrze i odpowiedzialnie.
Nie piszę, aby straszyć, czy coś w tym rodzaju, ale abyśmy nie byli mądrzy po szkodzie.

