bulakkMożliwość komentowania Co to praktycznie oznacza? została wyłączona
W mediach społecznościowych pojawiła się informacja o utworzeniu w Radzie Gminy Lelis Klubu Radnych „DecydujMY!”. „MY” to znaczy kto? Fakt powstania klubu radnych jest nowym posunięciem w dziejach rady i to cieszy. W składzie Rady Gminy Lelis jest 15 radnych, do klubu zgłosiło swój akces 14. Poza klubem jest więc jedynie 1 radna. Praktycznie więc rada gminy to jeden klub radnych. Co to daje mieszkańcom? Spróbujmy przyjrzeć się temu działaniu i jego praktycznym znaczeniu dla nas – mieszkańców gminy.
Jak można przeczytać na FB inicjatywa radnych ma na celu usprawnienie pracy Rady. Czyżby dotychczas działania rady dręczyły jakieś niedoskonałości? Nawet jeśli zdarzały się takowe, to czy do usprawnienia rady potrzebny jest klub? Idźmy dalej. Jak czytamy kolejne cele to „poprawa komunikacji oraz podejmowanie spójnych i świadomych decyzji w duchu współpracy, przejrzystości i odpowiedzialności – zawsze z myślą o dobru całej gminy”. Naprawdę szczytne piękne słowa, ale jeśli 14 radnych jest zgodnych to i tak przegłosują wszystko. Nie jest tajemnicą, iż rada liczy 15 radnych. Nie potrzeba więc żadnego klubu. A tak, klub radnych zgłosi projekt uchwały i w ramach rady sam go przegłosuje. Sztuka dla sztuki?
Jak wynika z zapisów Statutu Gminy Lelis. w tej sytuacji, jedynym praktycznym celem dla mieszkańców z istnienia klubu, jest możliwość zgłaszania projektów uchwał, które Przewodniczący Rady musi poddać pod obrady na najbliższej sesji. To znacznie skraca czas wprowadzenia pod obrady określonego projektu uchwały. Praktycznie jednak radni mają inne też narzędzia, które umożliwiają im zgłaszanie projektów uchwał. Jak dotychczas radni nie pokusili się o zgłaszanie takowych. Dlaczego?
Klub Radnych wierzy, że samorząd powinien działać w dialogu z mieszkańcami, a decyzje muszą być przejrzyste, wspólne i odpowiedzialne. Czyżby tego dotychczas nie było? Nie trzeba chyba przypominać radnym, iż wiara bez uczynków jest martwa. Tu trzeba działać praktycznie dla rozwoju całej gminy. Pozorne działania tego nie dokonają.
Spójrzmy na priorytety powołanego klubu.
Transparentność – klub radnych pisze: „mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co, jak i dlaczego się dzieje” . Mają i dlatego powinny m.in. być umieszczane w BIP protokoły z obrad Komisji lub też nagrania jej obrad. Wnioski takie wpłynęły przecież do rady i jak dotychczas zostały odrzucone. Skoro więc transparentność, to należy mieć nadzieją, iż bardzo szybko wspomniane wnioski mieszkańców zostaną zrealizowane.
Radni deklarują współpracę pomiędzy radnymi, mieszkańcami, sołectwami i lokalnymi organizacjami. Wiadomo, iż podstawowym obowiązkiem radnego jest utrzymywanie stałej więzi z mieszkańcami i przekazywanie ich wniosków do władz gminy. Co więc szwankowało dotychczas w tym przedmiocie?
Inicjatywa – radni piszą: „nie czekamy, podejmujemy działania tam, gdzie są potrzebne”. Radny ma prawo i obowiązek zgłaszania wniosków i zapytań w sprawach istotnych dla gminy. Czyżby dotychczas nie czynili tego?
Odpowiedzialność – według radnych „każda decyzja ma wpływ na codzienne życie ludzi”. Ten fakt nie podlega dyskusji. Rota ślubowania radnego brzmi: „Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców”. Jej poprawna realizacja to m.in. odpowiedzialność radnego.
Otwartość na młodych – radni z klubu chcą, aby młode pokolenie miało realny udział w samorządzie. Ale co to konkretnie znaczy i co z pozostałymi mieszkańcami? Zapomniano o nich? Powołanie młodzieżowej rady jest słuszne, ale może lepiej powołać konsultacyjną radę społeczną obejmującą szeroki krąg różnych mieszkańców: seniorów, młodych, przedsiębiorców, nauczycieli etc.
Reasumując: poza jednym praktycznym celem – możliwości szybszego wprowadzania projektów uchwał pod obrady rady, dla nas mieszkańców powstanie klubu nie ma większego znaczenia, zwłaszcza w sytuacji kiedy obejmuje on 14 radnych z 15 osobowego składu organu uchwałodawczego gminy Lelis. Czyżby to kolejny przysłowiowy kwiatek do kożucha? Nam mieszkańcom potrzeba normalności, a co to oznacza, tego nie potrzeba wyjaśniać. Chyba….