Ostatnie tragiczne wydarzenia w szkołach zmuszają kolejny raz do postawienia pytania: gdzie popełniliśmy błąd? Nie sposób dać szybką i jednoznaczną odpowiedź. To złożony problem. Jednakże, powróćmy do etosu i autorytetu oraz szacunku do nauczyciela. Kto pamięta zasadę, iż gdy do klasy wchodził nauczyciel, wszyscy uczniowie wstawali, mówili dzień dobry, nauczyciel odpowiadał na powianie i wówczas uczniowie siadali w ławkach lub na krzesełkach. Był ład, porządek, szacunek, respekt.
Wielu z nas pamięta też, jak się co przeskrobało w szkole, to robiliśmy wszystko, aby nauczyciel nie poskarżył się rodzicom, bądź ich nie wezwał do szkoły. W przeciwnym razie zazwyczaj trudno było uniknąć rodzicielskiej reprymendy. Jakoś wszystko działała i było na swoim miejscu. Obecnie zazwyczaj uczeń ma prawa, ale zapomina o obowiązkach. Człowiek zszedł na drugi plan, a jego miejsce zajęły zwierzątka. Z innej strony, przyjemne, pożyteczne, potrzebne etc.
Ktoś, od wielu lat dobrze pracował i pracuje nad tym, abyśmy stali się dla siebie nawzajem wrogami. Gdy mówimy i staramy się żyć w myśl dwóch przykazań, to wielu krzyczy, że to „mowa nienawiści”? Gdy stajemy w obronie zasad, wiary, wolności Ojczyzny, to ktoś inny krzyczy, że jesteśmy „wywrotowcami”? Gdy zauważamy bliźniego, to uważa nas się za „frajerów”, bo ja i moje ego jest najważniejsze. Niestety to droga donikąd. Zawróćmy z tej drogi, nie dajmy się nadal manipulować i dzielić. Wiara, prawda, dobro, bliźni, Ojczyzna są stali i niezmienni, ale co niektórzy chcą to na siłę zmienić i zrobić z nas „robotów”.

