„Jeżeli furman i nikt z jadących drogi nie znają, to wtedy najlepiej polegać na rozsądku konia; konie własnym instynktem kierowane, nie prowadzone lejcami, pojadą same i często bardzo do wsi przyjadą”
'”Kto nie lubił nad Narwią koników zwanych „kurpiowskiem?”. Niezbyt wielki, ciemnokasztanowate, lub rzadziej – siwki, niezbyt spasione, o cienkich nogach i niewielkich łbach – słynęły z rączności i wytrzymałości, nie grzały się i nie męczyły prędko, zjadły i kiepską trawę, i rzeżuchę i gałąź wierzbową. A jak biegały! – nie było dla nich ni korzeni leśnych, ani piachu po pęciny – cwałowały wszędzie jak po szosie, drepcząc prędko i parskając raźno dla zachęty”
„A jakie to były konie odważne , jak się w dawne lata umiały bronić przed wilkami. Starzy ludzie pamiętają, jak w Lipnikach był przed laty ogier, który obronić potrafił stado koni przed wilkami; schylał wtedy łeb, deptał przednymi kopytami i walił zadniemi, aż łby wilkom pękały. Ażeby jeszcze lepiej mógł bronić, podkuto go podkowami, z długimi hacelami u zadnich nóg. Ale kiedy rozjuszony za napaść gnał wilka po boru, hancle utknęły w wywróconą kłodę drzewa, ogier się przewrócił i wilki go zagryzły”.
,Powyższe słowa Adama Chętnika odnajdujemy w książce Z kurpiowskich borów, Lwów 1930, s.151.

