Kto z nas pamięta jeszcze pieczenie domowego chleba przez nasze mamy. Za jego smakiem i zapachem tęskni wielu. Obecnie jest doba piekarni parowych przygotowujących pieczywo z gotowej masy, chleba tostowego i pieczywa produkowanego maszynowo. Prawdziwy chleb ma swoją historię i znaczenie.
Domowy wypiek chleba należał w społecznościach tradycyjnych do podstawowych czynności. Nie był jednak, jak się powszechnie sądzi, tak „powszedni”, ponieważ nie dla wszystkich go wystarczało. Mąka nie należała wówczas do najtańszych produktów. Zboże /żyto, rzadziej pszenicę/ mieliło się w młynach, a jeden z nich był w miejscowości Brzozowa na rzece Szkwa. Młyn ten stoi jeszcze do dzisiaj. Sam proces wytwórczy uważany był za czynność uświęconą, a chleb jako pożywienie nosił znamiona sacrum. Ciasto na chleb wyrabiane było przez nasze mamy ręcznie w drewnianych dzieżach – nieckach. Wyrobione i urośnięte ciasto następnie umieszczano w podłużnych blaszanych formach. Wcześnie bochenki były okrągłe i układano je na liściach chrzanu, kapusty lub tataraku. Na cieście czyniło się znak krzyża. W trakcie wypieku należało dochować określonych zasad, by dobrze wyrósł i mógł służyć do jedzenia przez najbliższy tydzień. Z upieczonym chlebem obchodzono się z szacunkiem. Przed ukrojeniem pierwszej kromki kreślono na nim znak krzyża. Bochenka nie wolno było położyć odwrotną stroną. Często wymieniano się między rodzinami pieczonym chlebem, tak aby zawsze był świeży w domu. Do dzisiaj przetrwało przekonanie, iż chleba nie wolno wyrzucać, a jeśli jego kawałek spadnie ze stołu, należy go podnieść i ucałować.
W okresie powojennym tradycja wypiekania chleba w domu stopniowo zanikała. Jeszcze w latach 80-tych XX wieku piekło się chleb w domowych piecach. Wyroby z piekarni prywatnych, państwowych i spółdzielczych zajęły tradycyjny wypiek domowego chleba.

