„Zwyczaje kurpiowskie nie wszystkie i nie wszędzie dotrzymały się do naszych czasów. Tu i ówdzie uległy zmianom, a w niektórych miejscowościach zupełnie zanikły. Te, które podaję, były przed laty 50, 30, wiele z nich zmiotła wojna, część zaś przetrwała do obecnych czasów.i
W wiele zwyczajów obfituje okres Bożego Narodzenia, zwany tu powszechnie godami. Wigilja (wilja, zilija) jest przygotowaniem się do świąt. Nawet najbiedniejszy stara się upiec wtedy placek pszenny, bogatsi pieką tyle, że starczy aż do Trzech Króli. Wieczerza wigilijna rozpoczyna się opłatkiem, a składa się z kilku potraw „nie do pary”, zwykle jest śledź, kapusta kwaszona z grzybami, kasza i kluski z makiem, zupa owocowa z miodem — oto najważniejsze potrawy.
Bogatsi starają się o ryby, które smażą na oleju. Po wieczerzy wigilijnej śpiewano pieśni z kantyczek
„Z raju pięknego miasta, Wygnana jest niewiasta”.
Część potraw wraz z opłatkiem dają bydłu — owcom, krowom i wołom. Według- podania, nocy tej bydło prowadzi ze sobą rozmowę, którą nawet ludzie mogą zrozumieć. Jeden z takich ciekawych wlazł ■ „na drągi”, gdzie składano siano; Pan Bóg jednak skarał go za ciekawość, gdyż usłyszał, jak woły mówiły, że „jutro naszego gospodarza wywieziemy na cmentarz”. Jakoż gospodarz spadł z drabiny i w parę godzin umarł. Od tej pory nikt nie idzie podsłuchiwać rozmowy dobytku. Na pasterkę, czy jest w nocy o 12-ej, czy rano do dnia, spieszą wszyscy z bliższych i dalszych okolic, niekiedy z pochodniami, latarkami lub łuczywem, jeżeli bardzo ciemno. Pierwszego dnia świąt rzucano w kościele grochem z chóru na modlących się: na dobry urodzaj. W kościołach stawiano jasełka, z których w dawne lata najpiękniejsze były w Myszyńcu, postacie bowiem ubrane były w strój kurpiowski. W okresie świątecznym urządzano różne kolędowanie. Chłopcy biedni chodzą po kolędzie z gwiazdą 4-ro lub 6-cio ramienną, robioną z łubku przetakowego, ze świeczką wewnątrz. Okna w gwiaździe robią z kolorowego papieru. Chłopcy chodzą pod okna, lub po domach, obracają gwiazdę na osi i śpiewają kolędy: „Wśród nocnej ciszy”, „Z narodzenia Pana” itp. Dawniej chodzono po kolędzie większemi gromadami 8—10 osób, nawet bogatszych, razem chłopcy i dziewczęta. Śpiewali przytem pod oknami:
„Dzieciątko się narodziło,
Wszystek świat uweseliło”
za co, otrzymywali kołacze, pieniądze i t. p. a wieczorem urządzali wspólną zabawę.
Chodzili po kolędzie przed laty kilkunastu starsi grajkowie wiejscy, zwykle we trzech, mając skrzypce, basetlę i klarnet. Kolędowali tak przez całe tygodnie, zbierając datki i poczęstunki.
Młodzież żwawsza i zdolniejsza, po lat kilkanaście, a nawet zupełnie dorosła — przebiera się „w króle” i chodząc po chatach „przedstawia króla Heroda”, odgrywając rodzaj dramatu biblijnego. W skład całej tej grupy wchodzą: król Herod, feldmarszałek, dwóch ze straży przybocznej („kozaków”), anioł, śmierć, dziad, żyd i niekiedy diabeł. Zanim „króle” wejdą do czyjej chaty, wyprawiają najpierw feldmarszałka, który, wchodząc, zapytuje gospodarzy: „Czy pozwolicie państwo króla Heroda sprezentować?” O ile gospodarze zezwolą, króle odgrywają swój dialog, śpiewają kolędy, a na końcu coś wesołego. Z otrzymanych datków pieniężnych urządzają sobie zabawę, o ile przedtem sobie nie podchmielą, a przytem się nie pobiją i nie podrą na sobie królewskich kostiumów, co się niekiedy zdarza.
W czasie godów śpiewano kolędy z kantyczek; w tym celu do znanego śpiewaka zbierali się sąsiedzi, niekiedy do trzydziestu osób i śpiewali wspólnie czy to kolędy poważne, czy tylko domowe. Kolędy wesołe i dosyć swawolne (jakie są w dawnych kantyczkach) śpiewała młodzież i na zabawach.
W trzeci dzień świąt, rano na mszy w niektórych parafiach ksiądz częstował zebranych w kościele winem z kielicha, na chórze zaś śpiewano „Gody w Kanie Galilejskiej”. Podanie głosiło, że w noc, poprzedzającą ten dzień, woda w studniach zamienia się w wino, które można zaczerpnąć o godzinie 12-ej w nocy, o ile jest się godnym tego cudu. Podobno jedna dziewczyna przyniosła kubeł takiego wina, co gdy spróbowano, noszono z tejże studni kubłami do garnków i beczek, ale za chciwość wszystkie wino zamieniło się znowu w wodę”.
Kurpie – Adam Chętnik – część 9

