W miejscowości Szafarczyska, na posesji nr 11 u państwa Marianny i Waldemara Pędzich, znajduje się stara rodzinna oryginalna chata kurpiowska. Jej właściciele własnym staraniem i nakładem finansowym wyposażają ją i teren wokół niej, w dawne sprzęty gospodarstwa domowego i narzędzia. Dzięki staraniom właścicieli i ludzi dobrej woli, owa perełka kurpiowszczyzny stale ubogaca się. Dzieło to, jest doskonałym elementem kulturowych, edukacyjnym, historycznym, integracyjnym dla nas wszystkich. Pasja i mecenat tegoż małżeństwa znalazły uznanie w oczach kapituły wyróżnienia „Kurpik”. Związek Kurpiów w Ostrołęce, przyznał je w 2017 roku Mariannie Pędzich m.in. za ochronę dziedzictwa Kurpiów. Gościnni gospodarze zawsze chętnie służą swymi zbiorami, każdemu kto zechce zawitać do nich i namacalnie obcować z historią i kulturą naszego regionu.
Otóż, aby zobaczyć chatę z jej specyfiką, czy dawne ule pszczół, cepy, krosna, dawne garnki i wiele innych cennych eksponatów świadczących o naszej kulturze kurpiowskiej wystarczy zawitać do Szafarczysk. Wokół chaty i na niej zobaczyć możemy dawne ule, tary do prania, bosaki, charakterystyczny ludowy krzyż przydrożny, żuraw itp.
Na pierwszy rzut charakterystyczny obrazek Otóż, przed chałupą stoją dwie drewniane figury kurpia i kurpianki. Postacie te, dobrze wkomponowane są w otoczenie domu. Stanowią niejako jego uzupełnienie i ozdobę. Naocznie pokazują stroje naszych przodków i to co w ich życiu było najważniejsze: chleb i strzelba. Kurpie pamiętają o okresach głodu i z należytym szacunkiem odnoszą się do chleba, którym dzielą się drugim człowiekiem. Powiedzenie „strzela jak Kurp” obrazuje strzelba – nieodłączny atrybut Kurpia, Kurpie byli bowiem wyśmienitymi strzelcami.
Właściciele posesji i figur cieszą się z ich posiadania i są dumni, że tym to oto sposobem chronią cząstkę naszego dziedzictwa kulturowego. Zapowiadają także pokrycie rzeźb farbami, tak aby odzwierciedlić rzeczywisty wygląd ludzi Puszczy. Nieopodal nich ujrzeć można przydomowe ule z okresu dobrych czasów bartników kurpiowskich. Wydrążone w pniu drzewa otwory możemy zobaczyć w skansenach i na książkowych ilustracjach. Specyfika natury ludzkiej jest zasadniczo taka, iż wszystko wolimy doświadczyć empiryczne. Tak też jest i w tym przypadku. Co innego słyszeć, czytać, a co innego zobaczyć na własne oczy i dotknąć. Wyjazd do skansenu w Nowogrodzie wiąże się z pewnymi większymi działaniami. Jednak, zatrzymanie się przy okazji, po drodze by spotkać się z cząstką naszej kultury nie jest żadnym problem.
Przez długi czas wizytówką Kurpiowszczyzny było budownictwo. Ten niepowtarzalny charakter i styl wsi tutejszych, podobnie jak na Podhalu, był nierozerwalnie związany z otaczającym środowiskiem. Zadziwiał zmysł i mistrzostwo wykonania budynków. Materiał budowlany to głównie drewno z Puszczy i słoma z pola. Każdy budynek był niepowtarzalny, miał indywidualne wykończenie. Szczyt zajmuje tu szczególne miejsce. Dolna jego część wykończona była pionowymi deskami, górna zaś, z desek ułożonych na krzyż lub w różne desenie – łamańce, od których pochodzi nazwa „szczyt łamany”.. Szczytówki i opaski były wycinane w różne karby, wzorki i desenie. Wszystko to było misternie zharmonizowane. Nadokienniki zdobiono także pięknie. Zwieńczenie dachu zwane śparogami niemal w każdej chacie było inne. Rzeźbiono je w kształcie rogów, ptaków, łbów końskich. Pośrodku śparogów umieszczano słupek z chorągiewką, kogucikiem lub krzyżem drewnianym czy żelaznym. Elementy te, z łatwością odnaleźć można i w tej chacie.
Mało kto dzisiaj pamięta pewien szczegół związany z wieszaniem obrazów. Otóż, zawieszano je dawniej zwartym szeregiem, jeden obok drugiego, wzdłuż całej ściany przeciwległej do drzwi wejściowych. Dolnymi krawędziami obrazy te wspierały się na poziomo przybitej półce tzw. „listwie”, górą przymocowane do powały w ten sposób, że wisiały lekko nachylone ku widzowi. Wieszano je też nad łóżkiem, bądź w tzw. „świętym kącie”. Miejsce za obrazami, wykorzystywane było do przechowywania przedmiotów specjalnie wartościowych. Znajdowały się tam zioła poświęcone, używane do celów leczniczych, dokumenty rodzinne itp. W mowie używano zwrotu „za obrazem”.
Posiadanie licznych świętych obrazów było w kulturze ludowej nie tylko wyrazem pobożności i zabiegania o opiekę świętych, nie tylko świadectwem odbytych pielgrzymek do miejsc słynących cudami, ale i uświęconym przez zwyczaj nakazem społecznym, od którego nie wypadało uchylać się dbającym o szacunek gospodarzom.
Bogate wyposażenie chaty robi wrażenie. To praktyczna lekcja o naszym kurpiowskim regionie. Święty kąt, szlaban, kołyska, żelazko na węgiel, obrazy, radio, telewizor, krosna, szafy, cepy, sierpy, leluje, maselnice, gliniane talerze, dzieże, drewniana walizka, pasiaki itp. Pozwalają realnie zobaczyć i dotknąć historię naszych praojców. Wśród zgromadzonych zbiorów znamienną jest – wisząca nad starym prawdziwym kurpiowskim łóżkiem – ramka z napisem: „W tym miejscu starej chaty kurpiowskiej Aleksandra Pędzich urodziła ośmioro dzieci m.in. Waldemara Pędzich dwukrotnego Mistrza Polski i rekordzistę w biegu 24 godzinnym. W latach 1930-1965 we wsi Nasiadki – Szafarczyska porody odbierała mieszkanka Nasiadek Przygoda Stefania, która była zwyczajną kobietą zwaną babką”.
Na tabliczkach informacyjnych eksponatów wyposażenia chaty odnaleźć możemy m.in. Małgorzatę i Krzysztofa Mróz z Olszewski, Sławomira Kaczyńskiego z Łęgu Starościńskiego, Ryszarda Mamińskiego z Antoń oraz z Szafarczysk: Zofię i Henryka Parzych, Elżbietę i Wiesława Gąska, Zofię Wiska, Edwarda Wiskiego.
Przejrzyjmy swoje zakamarki, a być może znajdziemy jeszcze gdzieś zapomniane sprzęty naszych dziadków i rozważmy przekazanie ich do tej chaty, by nadal służymy nam wszystkim. Uchrońmy cząstkę naszego dziedzictwa kulturowego od zapomnienia. Naprawdę warto tak uczynić. A będąc w Szafarczyskach warto zatrzymać się na chwilę i wstąpić na posesję nr 11, by razem wspólnie z życzliwymi gospodarzami poczuć ducha minionych lat.

