Ustawa o dostępie do informacji publicznej mówi: „Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”
Umiejętność korzystania z niej, to jeden z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. W kontaktach mieszkaniec – urzędnik bardzo często widać, jak nikła jest wiedza o funkcjonowaniu ustawy zarówno wśród urzędników, dziennikarzy, czy zwykłych mieszkańców.
Urzędnicy domagają się pisemnego wniosku, wskazania interesu prawnego, zwlekają z odpowiedzią powołując się na zasady postępowań urzędniczych. I wielu z nas, nie znając przepisów godzi się na to.
Tymczasem art. 10 ustawy brzmi w sposób jednoznaczny, że informacja może być udostępniana nawet na wniosek ustny, bez oficjalnej formy. W praktyce oznacza to także mail. I co ważne mail nie musi być podpisany. Co, jak wskazują interpretatorzy, chroni obywateli w małych społecznościach. I jeszcze jedna ważna rzecz: jeżeli informacja jest w BIP urzędnik powinien wskazać miejsce (link) do jej treści.
Urzędnik nie ma też prawa żądać podania interesu prawnego do informacji, bo to sprzeczne jest z ideą tego prawa. Art. 2, pkt 2 mówi: „Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego”.
Istotne jest, aby podmiot udostępniający informację publiczną jest obowiązany zapewnić możliwość: kopiowania informacji publicznej albo jej wydruk lub przesłania informacji publicznej albo przeniesienia jej na odpowiedni, powszechnie stosowany nośnik informacji (art. 12).

