Ogień – obrzędy ludowe c.d.

      Możliwość komentowania Ogień – obrzędy ludowe c.d. została wyłączona

Związek ognia z naszym życiem był i jest silny i stały, a zatem oczywisty. Niszczycielska moc ognia wyrażała się w pożarach, które trafiły lasy, miasta i wioski. Ogień to źródło ciepła, lepszego pożywienia, bezpieczeństwa oraz narzędzie pracy. Żywioł ten, to światło i sygnalizacja – sposób porozumiewania się, ale też odrywał istotną rolę jako przedmiot kultu – obrzędów ludowych:

  • Bardzo wystrzegano się plucia na ogień oraz odwracania się od niego, mogło to przynieść chorobę. Niedobrze też było pożyczać ogień oraz gasić zapalony od pioruna, nawet jeśli groziłoby to pożarem. Powszechne było przekonanie, że drzewo uderzone przez piorun nie nadaje się już na budulec.
  • Przesąd kazał wystrzegać się wkładania do ognia ostrych przedmiotów, a w czasie burzy zapalać gromnice i żegnać przy błyskawicach.
  • Powszechne było też mniemanie, że istnieje ścisły związek bociana z ogniem. Wierzono, że tam, gdzie bocian uwije gniazdo (dach domu, stodoły), piorun nie uderzy. Gdyby bocianowi źle się działo u gospodarza, mógłby wykrzesać ogień dziobem.
  • Na Kurpiach wierzono, że wielkanocne palmy chronią przed czarami, ogniem i wszelkim złem. Dlatego też w Wielką Sobotę przy kościołach rozniecano ognisko, w którym palono stare palmy, a popiół zabierano, by dorzucać go do domowego ognia w czasie wielkanocnym.
  • Wykorzystanie ognia do „rzucenia uroku” na strzelbę myśliwską. Żeby ze strzelby nie można było trafić, należało znaleźć kawałek zgubionego dzwona od koła wadliwego, drewno to spalić, a popiół wsypać w lufę strzelby, wtedy strzelec nie trafi z niej nigdy. Jeśli myśliwca chce komu na złość zrobić, to tak postępuje, odczynić taką strzelbę nie każdy potrafi. Zepsuć komuś fuzję to „zadać” jej coś, żeby trafić z niej było trudno. Dzwona to drewniane szprychy koła od wozu. Szprychę trzeba spalić i popiołu nasypać w lufę strzelby. Nikogo nie zabije, nawet zając ucieknie.
  • Jednym z ważniejszych świąt obchodzonych z użyciem głownie ognia była Kupalnocka, zwana też sobótką świętojańską, obchodzona na świętego Jana 24 czerwca. Palono wtedy nad wodą wielkie ogniska z chrustu i jałowca, wrzucano w nie bylicę, piołun i rozmaite wonne zioła. Chłopcy skakali przez ogień, a dziewczęta tańczyły wokół. W borach zapalano suche i smolne wierzchołki sosen lub świerków, a także pochodnie, z którymi biegano po lesie. Było to święto ognia, wody, słońca, księżyca, także urodzaju, płodności, radości i miłości. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, na które składały się drobna zwierzyna i ptactwo oraz magiczne zioła, zapewniało urodzaj, płodność zwierząt i ludzi, czyli ogólną pomyślność.
  • Legendy mówią też, że na bagnach, gdzie mieszka „złe” palą się nieraz ognie po nocach, na które należy uważać, bo wtedy diabeł Boruta miesza złoto w ogniu, a przy ogniu podróżnym czy myśliwym pojawiają się czarodzieje leśni.

Opr. na podst. Marta Lępicka: Rola ognia w życiu i tradycji Kurpiowszczyzny, Roczniki Mazowieckie 23/2011, str. 28-37.

Download PDF