Okiem protestanta

      Możliwość komentowania Okiem protestanta została wyłączona

Lektura czasopisma luterańskiego „Zwiastun ewangeliczny” 1904, R.7, nr 9, przynosi interesujące i cenne wzmianki o naszych kurpiowskich stronach.  Pozwala ona budować pełniejszy obraz dziejów Kurpiowszczyzny. Z uwagi na delikatność poruszanych tam kwestii, przytaczamy w całości treść artykułu  „Parafia ewangelicko-augsburska w Przasnyszu” według opracowania ks. O. Ernesta /pisownia oryginalna/:

(Dalszy ciąg).

Prócz mazurów, w kilku gminach powiatu przasnyskiego (gminy Jednorożec, Zaręby, Baranowo) i w powiecie makowskim mieszkają kurpie, szczep ciekawy pod wielu względami. O pochodzeniu i o czasie osiedlenia się tu kurpiów, w miejscowościach przez nich zajmowanych, dokładnych wiadomości nie posiadamy. Nie ulega jednak wątpliwości, że już w w. X I i X II kurpie zajmowali obszerne lasy i knieje, leżące po obu brzegach Narwi i jej dopływów Orzyca, Omulewa, Rozogi, Skwy i Piśni, zwane „puszczami“: ostrołęcką, i myszyniecką, zieloną, nowogrodzką, skwańską i niżańską. „Puszcze” te obejmują cały powiat ostrołęcki i część kolueńskiego, przasnyskiego, makowskiego i ostrowskiego. Nazwę swoją kurpie otrzymali od obuwia z łyka lipowego,. które zwą kurpiam i; sami siebie najchętniej nazywają „paszczakami.” Przeszłość tej cząstki narodu polskiego zawiera w sobie wiele odrębności, właściwych tylko mieszkańcom „puszcz.“ O bycie dawniejszym kurpiów, trudniących się pszczelnictwem i polowaniem, dowiadujemy się z księgi, zwanej „Prawo bartne,“ ułożonej przez Krzysztofa Niszczyckiego, starostę przasnyskiego i ciechanowskiego w r. 1559. Prawo to, ściśle obyczajowe, jest podstawą organizacji kurpiowskiej, jedynej w swoim rodzaju i wykazującej obszerny, jak na owe czasy, samorząd, dziwną solidarność i równouprawnienie braci bartnej. Zarząd puszczy był obieralny i składał przysięgę „całemu generalnie gminowi.“ Zarząd składał się ze starosty bartnego, dwóch sędziów, dwóch podsędków, dwóch podstarościcli i pisarza sądu. Starosta bartny przysięgał Bogu, królowi i całej „gminie jurysdykcji bartniczej;“ zatwierdzał go starosta przasnyski. Zależność od państwa wyrażała się jedynie w płaceniu podatków staroście przasnyskiemu miodem po 6 garncy od „boru,“ później płacono 16 garncy. „Borem“ nazywano część lasu, w której mieściło się 60 barci, czyli ułów w drzewie wyżłobionych. Na „ bory i „półbory“ dzieliła się cała „puszcza.“ Z innych podatków płacono „wkupne“ od świeżo zakładanych barci i „kunowe“ za prawo polowania. Wyżej wspomniany zarząd pod przewodnictwem starosty przasnyskiego stanowił sąd bartny, którego skład powiększał się przez powoływanie „starodawnych ludzi,“ gdy szło o wydanie wyroku śmierci. W yroki sądowe wydawano w imieniu króla i jego rządcy— starosty, jak również „postanowieniem całej gminy przasnyskiej.“ Sąd odbywał się dwa razy tygodniowo w Przasnyszu i Ciechanowie na przemiany. Na wyrok sądu bartniczego można było apelować do sądu głównego, który zbierał się podług starodawnego zwyczaju w Przasnyszu w dzień św. Wojciecha. Największa kara, bo kara śmierci, spotykała tych, co niszczyli podstawę bytu kurpiowskiego — barcie. Prócz księgi bartnej istniała jeszcze „skrzynka bartna,“ w której chowano wszelkie grzywny. Księgę i skrzynkę bartne przechowywał starosta; klucz zaś miał w zachowaniu człowiek zaufany, od całej puszczy obrany. Prawo bartne i sądy trwały do r. 1801, w którym to roku zniesione zostały przez prusaków.

Odrębności i praw swoich kurpie zazdrośnie strzegli, stawając mężnie w ich obronie. Starostowie szczególnie nastawali na ich wolność, żądając powiększenia podatków ; lecz kurpie gorąco bronili praw swoich, szukając opieki u królów, którzy chętnie potwierdzali nadane niegdyś przywileje. Znane są przywileje Zygmunta III z 1630 r., Władysława V I— z 1637 r., Jana Kazimierza z 1660 r. i Michała Wiśniowieckiego z 1673 r. Kurpie odznaczają się miłością i przywiązaniem do swej kolebki „puszczy,” śród której wzrośli; umieli oni z bronią w ręku ochronić jej niezależność. Sławę kurpie zdobyli obroną swej puszczy podczas najścia Karola XII, króla szwedzkiego. W r. 1708 pragnął on z Torunia przedostać się na Litwę i obrał drogę przez puszczę. Kurpie wysłali do niego posłów, żądając, by ominął puszczę i nie zaczepiał spokojnych ludzi. Rozgniewany król przezwał posłów chłopami bez butów, nakazał im wydać broń i na czele 8000 Szwedów ruszył przez puszczę. Po drodze jednak napotkał olbrzymie zasieki i obronne wały, za którymi bronili się karpie w liczbie 6000. Wojsko szwedzkie, prażone ze wszech stron celnymi strzałami niewidzialnego wroga, parło naprzód z wielkiemi stratami, aż dotarło do miejscowości, zwanej mostem Kopańskim; tu kurpie wycięli w pień cały oddział szwedów, Karol X II z kilkoma tylko ratował się ucieczką i schronił się u jednego ze swych popleczników pod Przasnyszem. Następnie szwedzi się mścili na kurpiach w sposób barbarzyński. W r. 1733 kurpie wspólnie z Szwedami bronią sprawy Stanisława Leszczyńskiego przeciw rosjanom i sasom; zdradzeni i opuszczeni przez pułkownika szwedzkiego Rehbindera, składają broń, pułkownikowi zaś w jednej, z pieśni swoich każą smażyć się za jego zdradę w smole piekielnej. Dziś kurpie, pozbawieni prawa polowania w puszczy, przeważnie zajmują się rolnictwem; pszczelnictwo upadło wskutek zakazu zakładania barci; zabroniono im również kopać bursztyn w puszczy. Żyją nadzwyczaj ubogo; chleba używają w małej ilości i to zmieszany z kartoflami. Ewangelików pomiędzy kurpiami jest zaledwie kilku.

 Reformacja na Mazowszu (prócz Mazowsza pruskiego), choć zdarzały się wypadki przyjęcia wiary ewangelickiej, nigdy się nie ustaliła. Jak niegdyś mazurzy najuporczywiej opierali się przyjęciu chrześcijaństwa, tak później nie byli podatnymi do przyjęcia reformacji. By zapobiedz wprowadzeniu reformacji do Mazowsza, książę Janusz wydał w Warszawie surowy nakaz pod utratą majątku i życia rozszerzać nowości religijne. Surowe prawa i niższy stosunkowo poziom rozwoju umysłowego mazurów główną przeszkodą były do rozszerzania reformacji. Posłowie mazowieccy byli na sejmach najgorliwszymi obrońcami Rzymu.

W początkach XVI w. reformacja znalazła dostęp i do kurpiów. Kaznodzieje ewangeliccy z sąsiednich Prus objeżdżali puszczę, niosąc światło Ewangelji, i musiała reformacja robić postępy, ponieważ jezuici łomżyńscy zmuszeni byli wystąpić z reakcją. Wystarawszy się u Jana Kazimierza o przywilej w r. 1650, jezuici łomżyńscy występują przeciw reformacji i zakładają w samym środku puszczy, w Myszyńcu, w powiecie ostrołęckim, swoją siedzibę, by stąd działać. W ystarali się następnie o prawo urządzania jarmarków w Myszyńcu, otoczyli go rogatkami, pobierając rogatkowe, i poczęli zajmować się wyszynkiem piwa i wódki. Wkrótce rozciągnęli zaszczytną tę działalność na całą puszczę, wyprosiwszy u Jana Sobieskiego prawo wyszynku w całej puszczy i prawo rąbania lasu, a w dodatku otrzymali trzy włóki ziemi ornej i część lasu na własność (1677).

 Ustalając kurpiów w wierze katolickiej wszelkimi sposobami, jezuici odznaczyli się uciskiem ludu i rozpajaniem go przez wyszynk piwa i wódki; Chciwość jezuitów, nakładanie ciężkich podatków i czynszów, rozpajanie ludu z wszelkiemi fatal nem i następstwami wywołały silną opozycję ze strony ludu i starostów; powstała zacięta walka, która skończyła się wraz ze zniesieniem zakonu jezuitów w Polsce.

Reformacja została zgnieciona, kurp stał się fanatycznym, lecz następstwa działalności jezuickiej, opartej na wyzysku i wyszynku, odbiły się na moralności puszczy. Niepochlebne sądy o sobie i swoich nałogach karpie zawdzięczać mogą działalności jezuitów. Pijaństwo, karciarstwo, pochop do kradzieży, próżniactwo, rozwiązłość obyczajów, szczególnie u kobiet — to niezaprzeczalne następstwa życia karczemnego; karczmy zaś zakładali jezuici. Płynęły skargi na działalność jezuitów do króla: starostowie występują z oskarżeniami, obciążającemi jezuitów. Z jednej takiej skargi dowiadujemy się ładnych rzeczy: Oo. jezuici dopomagają ludziom z Prus w przemycaniu piwa i wódki do starostwa; karczmę urządzili przed kościołem, i każdy chłop starościński, idąc do kościoła lub z kościoła, trafia wprost do karczmy ojców jezuitów. W e wsi Zalesie, w starostwie ostrołęckiemu, umarł tracz, mający trochę zakopanych groszy, wtedy to ks. Starzyński sine ulla requisitione dworu przyjechał i zabrał pieniądze i bydło; ojcowie jezuici postawili cegielnię w Dombrowie, zmusiwszy starościńskich ludzi pracować bezpłatnie, w przeciwnym razie „łają“ przed kościołem i z ambony; jezuici rozpajają naród, a chciwość ich nie ma granic. Wszystkie te nadużycia zakończyły się w r. 1774 burdą i bójką, opisaną przez jednego z księży: W czerwcu powstała bitwa między ludźmi starościńskimi i kościelną służbą, przyczem nie szczędzono i księżom obelg i pięści, zabito wielu ludzi, rozbito beczki z piwem i naczynia z trunkami. Dziś moralność kurpiów się podniosła, choć jeszcze stoi dość nizko.

Z miast powiatowych należą do parafji Ciechanów i Przasnysz. W Ciechanowie, który nadany był królowej Bonie, żonie Zygmunta I, jako wiano i w którym istnieją jeszcze ruiny zamku, przez nią zajmowanego, mieszka zaledwie kilka rodzin ewangelickich. Miasto Przasnysz, w którem znajduje się kościół parafjalny, leży nad brzegiem rzeki Węgierki i założone zostało w w. XIII. Jeszcze w początkach w. XIII miejscowość, dziś przez miasto i okolice zajęta, pokryta była lasami i kniejami dziewiczemi. O powstaniu miasta kronika, z r. 1855 przechowana w tutejszym kościele pobernardyńskim, opowiada następującą przygodę. W początkach X III w. polował w kniejach tutejszych Konrad, książę mazowiecki. Ścigając zwierzynę, oddalił się od otoczenia swego i zabłądził. Do późnej nocy błąkał się po lesie, nadaremnie szukając swoich towarzyszów. Wtem poprzez gęstwinę ujrzał światło błyszczące i skierował ku niemu kroki swoje; był to młyn, stojący nad rzeką Węgierką. Nie zdradzając, kim jest, wszedł książę, prosząc młynarza o nocleg. Młynarz nadzwyczaj gościnnie go przyjął, częstując wyborowym miodem, i ofiarując wygodny nocleg. Nazajutrz rano otoczenie odnalazło młyn i w nim księcia; zdziwił się wieśniak, poznawszy w gościu swego księcia, i, upadłszy do nóg jego, jął go przepraszać. Książę obdarzył go lasem i darował mu szlachectwo. N a pamiątkę tego wypadku postanowił wybudować tu miasto, które nazwał imieniem młynarza, Przasnyk

Download PDF