Dlaczego święty?

      Możliwość komentowania Dlaczego święty? została wyłączona

Dziś mija 6 lat od kanonizacji naszego rodaka Jana Pawła II. Poniżej fragment z uroczystości kanonizacyjnej 27 kwietnia 2014 roku:

„…Święty Jan Paweł II był „człowiekiem modlitwy”. Pragnienie doskonałości objawiało się w nim tak mocno, że zawsze zachowywał ożywionego ducha poprzez stałą modlitwę i słuchanie rozważanego Słowa Bożego. Centrum jego życia było ukonstytuowane przez Eucharystię.

Niełatwe dzieciństwo, naznaczone potrójną żałobą, i wstąpienie do seminarium w okresie, w którym wojna wymusiła jego zamknięcie, umocniły z pewnością jego odwagę.

Jako arcybiskup krakowski nigdy nie zawahał się, mimo licznych przeszkód stawianych przez reżim komunistyczny w Polsce, przed prawem do wyznawania własnej wiary. Z męstwem interweniował na rzecz obrony praw ludzi, jednak bez naruszania porządku publicznego, prowadząc walkę jako dobry chrześcijanin, nawet jeśli wydawało się, że takie przeszkody są nie do pokonania.

Pierwsze motto „Nie lękajcie się! Otwórzcie, więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” wypowiedziane podczas inauguracji posługi Piotrowej wyznaczyło program jego długiego pontyfikatu, pozostając żywe w sercach wiernych, nawet po jego śmierci.

Jako papież, 13 maja 1981 r., w dniu, który naznaczył początek drugiej fazy pontyfikatu, otrzymał od Pana łaskę, aby przelać swoją krew w imię wiary, jak sam powiedział w odniesieniu do tego co się wydarzyło.

W licznych cierpieniach moralnych i w czasie choroby fizycznej głosił zbawczy walor cierpienia ludzkiego zjednoczony z tajemnicą Krzyża Chrystusa.

Poparł gorące pragnienie wolności narodów uciskanych przez różne ustroje i totalitarne reżimy, podkreślając nienaruszalną godność każdej istoty ludzkiej.

Promował i ożywiał dialog ekumeniczny, poszukując jedności i pokoju w żarliwej nadziei na przyszłą pełną komunię z braćmi odłączonymi.

Nadzwyczajnym znakiem jego nadziei było zaufanie jakim darzył młodych, nadzieję Kościoła jutra.

Dawał jedzenie i ubrania dla potrzebujących, dbał o bezdomnych, martwił się losem krewnej w podeszłym wieku, dzielił ból z cierpiącymi, przeznaczał dla nich własne pieniądze, odwiedzał chorych i więźniów. Oprócz tego instruował, doradzał, pocieszał zagubionych w sercu, ofiarował przebaczenie zamachowcowi i tym, którzy go obrazili, znosił z cierpliwością wrogich mu ludzi.

W późnych latach 90-tych pojawiły się pierwsze objawy choroby Parkinsona, które stopniowo ograniczały go do wykonywanie jego posługi z „krzesła na kółkach”. Wszyscy podziwialiśmy siłę, z którą, zwłaszcza w ostatnich latach, wiedział jak stawić czoła, , duszpasterskim zadaniom w tych trudnych warunkach…”


Źródło: http://www.2papisanti.org/PL/JanPawelII

Download PDF