Ma łamach gazety Straż nad odrą R6, Nr 14 , 01 luty 1908, odnajdujemy artykuł Z. Bukowieckiej „Jak Kurpie Szweda z puszczy wyścigali”, a w nim jakże wymowne słowa:
„…Kurpie bronili tez swego macierzystego ula, Ojczyzny Polski, a mieli dobre żądła. Z poza pni drzew, z poza zasieków, z góry, z pomiędzy gałęzi lipy, lub dębczaka sterczały lufy kurpich strzelb, gdzie zaś takie żądło błysnęło, tam już jak amen w pacierzu padał od chłopskiej kuli Szwed, bo Kurp nie chybia gdy strzela. — Będzie co będzie, my wam przez naszą puszczę przejść nie damy — powiedzieli sobie! kochani parobkowie i jak powiedzieli, tak zrobili.; Poty ścigali Szweda, poty, tak wiewiórki, spinali się! po drzewach, żeby mu zabiedz drogę i spaść tam, na kark, gdzie się ich najmniej spodziewał, aż za-: mordowali wroga a sami mało szkody ponieśli, bo’ znali każdy zakątek leśny, i wiedzieli, gdzie szukać; kryjówki. Mieli zresztą Kurpie wiernych pomocników, toż drzewa w puszczy polskie były, nie jakie,, korzeniami do ojczystej ziemi jak do matki przy-, warty, mogłyż tej matki nie bronić? Drewnianemij piersiami zastawiały, a straszyły Szweda groźnymi poszumem, że się od tej różnej grozy długo ostać-1 w puszczy nie mógł.
Nie ostał się też, uciekł przed polskim chłopem. Gdyby tak wszyscy włościanie umieli, jak Kurpie, pokazać zęby szkodnikom, nie byliby wleźli dale w granice Polski, ale miło wspomnieć zuchów, którzy. hardym rabusiom rogów przy trzeć potrafili”.

