Chrzciny i pogrzeb. Tak było dawniej.

      Możliwość komentowania Chrzciny i pogrzeb. Tak było dawniej. została wyłączona

Adam Chętnik tak opisywał dwa skrajne momenty naszego życia – chrzciny i pogrzeb:

„Chrzciny odbywają się w kilka dni po urodzeniu; zaproszeni na ojców chrzestnych — ktokolwiek nim ma być — nie mogą się od tego obowiązku chrześcijańskiego odmówić. Po chrzcie u rodziców dziecka wyprawiane są chrzciny, niekiedy bogate i huczne”.

„Na pogrzebach też bywają poczęstunki. Zaraz po śmierci, gdy nieboszczyka włożą do trumny, ustawiają go w dużej izbie na stołkach, palą świece kościelne, a na noc zapraszają śpiewaków — starszych bractewnych lub i śpiewaczki razem, którzy śpiewają u wezgłowia umarłego całą noc, co chwila odświeżając gardła piwem i zagryzając plackiem. Na drugi dzień albo tegoż przed wieczorem prowadzą nieboszczyka do kościoła, a stamtąd na cmentarz, niekiedy od razu z domu na cmentarz, jeżeli kościół jest tuż. O ile ze wsi do kościoła jest dalej, odprowadzają nieboszczyka do najbliższej figury, gdzie jeden z poważniejszych gospodarzy — orator — mówi żałobne przemówienie, żegnając zmarłego w imieniu rodziny i całej wioski”.

 

Download PDF