„ZAGON” – organ niezależnej partii chłopskiej wydawany w Warszawie 16.01.1927 nr 1, w rubryce „Głos Wsi” przynosi taki oto artykuł z naszych stron:
„Już i my nie śpimy.
Z okręgu wyborczego Łomża, do którego jeszcze były przyłączone powiaty Kolno i Ostrołęka, nie wyszedł przy zeszłych wyborach żaden z kandydatów lewicowych. W dobie obecnej, ludowi tak zbrzydły gadaniny pustych słów, jakimi się wyrażają posłowie i ich naganiacze, którzy w swoich przemówieniach oddają to, co sami mają, nie mówiąc już o tem, że walczą o reformę rolną, bo krzyczą na całe gardło, że już jest w wykonaniu .Dziwię się bardzo, że niektórzy chłopi jeszcze wierzą banialukom gawęd posłów niby to „lewicowych“ jak dąbszczakom i wyzwoleńcom, którzy tylko na wsi mówią: my za wami stoimy, my dla was o ziemię walczymy i my wam damy. To czemuż nie dajecie? pytamy was, przecież rząd ma marszałek Piłsudski, który mógłby wam pomóc w wywłaszczeniu, — ale was trzyma solidarność posiadaczy, trzymają kamienice we Lwowie, posiadane folwarki, kopalnie nafty i inne, których dorobiliście się na naszych chłopskich skórach. Powinni by przestać uczęszczać do naszych powiatów, bo próżna gadka nic nam nie pomoże, my wolimy, choć w prześladowaniu, organizować się i stać przy Niezależnej Partji Chłopskiej, która nie walczy o zapewnienie sobie mandatów, a troszczy się o to, by wszyscy byli silnymi po zorganizowaniu się i by otrząsnąć z siebie, te wszystkie brudy i śmieci, które przylgnęły i jako zgnilizna zakorzeniły się pomiędzy naszymi strzechami. To też bracia chłopi chcąc być niezależnymi, chcąc ażeby być więcej uświadomionymi, radzę wam się przebudzić, zaprenumerować pismo N. P. Chł., zakładać koła w każdej wsi i wypleniać próżną gadatliwość polityczną innych stronnictw.
Dopiero po takim zorganizowaniu się będziemy mogli dopiąć swojego celu, przestaniemy być wyzyskiwani i krzywdzeni i wywalczymy sami sobie oczekiwaną już od dawna reformę rolną. A więc pokażmy, my, okręg łomżyński, że już nie śpimy.
Niech żyje organizacja!Niech żyją niezależni chłopi i robotnicy!
J. Wróblewski”


