Czerwony kur – zapobieganie i walka

      Możliwość komentowania Czerwony kur – zapobieganie i walka została wyłączona

Pożary od wieków niszczyły nasz kraj, obracając w perzynę nie tylko dobytek ludzi, ale i dorobek kulturalny. Często zdarzało się, że pożar doprowadzał do ruiny materialnej społeczności miast i wsi, które już nie mogły powrócić do dawnej świetności. Główna przyczyna tych klęsk, to zazwyczaj budownictwo drewniane, gęsta zabudowa, brak przerw ogniowych, krycie słomą, brak obeznania ludzi z gaszeniem ognia. Jeszcze w XVIII w. nie znano kominów, a dym z paleniska wewnątrz izby rozchodził się po całej chacie, znajdując ujście nieszczelnym drewnianym dachem.

Powszechnie też praktykowano różne zabobony i wierzenia, rzekomo zabezpieczające przed tą klęską. Do najbardziej znanych należał przesąd o zakazach plucia na ogień, pożyczania ognia, gaszenia pożaru powstałego od pioruna, o uprzywilejowanej roli bocianów i jaskółek itp.

Przejawem troski w tym zakresie władz było m.in. uchwalaniem tzw. porządków ogniowych wzorowanych na rozwiązaniach Europy Zachodniej. Zwalniano mieszczan od podatków po niszczycielskich pożarach, rozpoczęto lokowanie poza miastem zakładów produkcyjnych, zalecano wyposażenie domów i obejść gospodarczych w drabiny i sprzęt gaśniczy, przygotowanie zespołów ratowniczych, zwalniano z podatków przy budowaniu nowych domów ognioodpornych, przeprowadzanie okresowych kontroli prewencyjnych – wszystko to zabezpieczone odpowiednimi przepisami i sankcjami. Powoływano straże ogniowe. Wiele miast utrzymywało specjalnych stróżów nocnych, których zadaniem było czuwanie, by pospólstwo nie wznieciło ognia w nocy i by pożar nie zaskoczył mieszkańców podczas snu. Stróże ci podczas obchodów używali powszechnie takiej oto piosenki:

„Hej, panowie gospodarze! Już dziewiąta na zegarze. Strzeżcie ognia i złodzieja! Ufność w Bogu i nadzieja. Na czeladź się nie spuszczajcie, Sami ognia doglądajcie! Bo ogień Maciejaszek Leci w górę, jako ptaszek. Ostrożnie z ogniem!”

W miastach i wsiach znajdował się sprzęt przeciwpożarowy (węborki skórzane, bosaki, siekiery, ręczne sikawki, skóry do osłaniania dachów) rozdzielony między chłopów. Byli oni podzieleni na oddziały 10-osobowe z dowódcą-dziesiętnikiem na czele, odpowiedzialnym za prowadzenie akcji ratowniczych. Na stanie miejscowości znajdowały się sikawki parokonne i czterokonne wraz ze stałą obsługą. Na odgłos dzwonu mieszkańcy biegli do pożaru ze sprzętem. Najszybsi otrzymywali nagrody, a opieszałych lub tych, którzy nie dotarli do ognia surowo karano. W lasach budowano pasy przeciwpożarowe i wieże obserwacyjne. Straże ogniowe w czasach zaborów pełniły niejako role organizacji społeczno-politycznych. Nie obce jej było wychowywanie patriotyczne społeczeństwa.

W okresie PRL-u przeprowadzano kontrole porządkowo – pożarowe. Komisje składające się z przedstawicieli lokalnych urzędów, Milicji, Straży Pożarnej, sołtysa kontrolowały porządek i zachowanie przepisów przeciwpożarowych. Straże Pożarne poza gaszeniem pożarów były lokalnym centrum życia kulturalno-społecznego, otwartym dla wszystkich i jednoczącym lokalną społeczność.

Tak było nieco wcześniej. A o tym jak jest teraz, być może wkrótce.

Download PDF