Znane powiedzenie „Drzewo bez korzeni usycha” dobrze oddaje naszą pamięć o przodkach. Pamięć o nich przejawia się różny sposób. Jedną z jej form są nasze pobyty na miejscu ich spoczynku oraz troska o nie. Fakt śmierci wpisany jest nieodłącznie w istotę życia i należy go stosownie umieścić w ludzkiej egzystencji. Kilkadziesiąt lat temu nie było tak powszechnego zwyczaju pójścia na cmentarz, uporządkowania grobu, zapalenia znicza, postawienia kwiatów. Czyniono to jedynie na Święto Wszystkich Świętych i sporadycznie w ciągu roku, przy okazji pobytu na czyimś pochówku. Zazwyczaj nie było pomników. Mogiły oznaczały drewniane krzyże, czasem metalowe. Cmentarze były ogrodzone i porośnięte drzewami. Z biegiem lat i to uległo zmianie.
Dziś wielu z nas odwiedza groby bliskich dużo częściej. Przy różnego rodzaju okazji i bez. Stawiamy pomniki. Dbamy o groby bliskich. Porządkujemy je, kosimy trawę, palimy znicze sadzimy kwiaty. Początki zauważalnej większej troski w tym zakresie sięgają ok 30-40 lat wstecz. Dziś miejsce spoczynku przodków na każdym kroku nosi zewnętrzne oznaki naszej troski i pamięci. O każdej porze dnia bardzo często można spotkać będące tam osoby. Sprzątają, remontują, budują, modlą się, bądź też zaszły na chwilę, przy okazji. Teren jest ogrodzony, a w miejsce wyciętych jakiś czas temu drzew pojawiają się tu i ówdzie krzewy ozdobne. Krzewy, których zieleń ożywia teren i przypomina o pięknie życia.
Pielęgnujmy więc nasze dobre zwyczaje.

