Po co dzwony?

      Możliwość komentowania Po co dzwony? została wyłączona

Friedrich Schiller w Pieśni o dzwonie, tak mówi o funkcji dzwonu: „Wysławiam Boga prawdziwego, lud zwołuję, kler zgromadzam, opłakuję zmarłych, ostrzegam przed zarazą, święta czynię bardziej uroczystymi”.

Głosy dzwonów słychać więc w najważniejszych etapach ziemskiego życia człowieka, są obecne w istotnych okolicznościach ludzkiego istnienia. Uderza się w dzwony na trwogę: gdy pożar ogarnie ludzkie, gdy zbliża się jakaś nawałnica, kiedy spadają na cały naród jakieś wielkie nieszczęścia. Rolę specjalną odgrywają dzwony w historii narodu polskiego. Dzielą od wieków nasze radości i smutki. Niemożność usłyszenia głosu dzwonów przed niedzielną Mszą św. w czasach mrocznej niewoli potęgowała przygnębienie i ból. Mawiało się wtedy, że dzwonom wydarto ich serca, albo, że serca owe popękały z rozpaczy.

Istnieje specyficzna więź uczuciowa pomiędzy wiernymi, tworzącymi wspólnoty parafialne a ich dzwonami. Walka o ocalenie dzwonów była często traktowana jako część zmagań w obronie Ojczyzny i świętej wiary ojców. Dzwony stawały się swoistą świętością narodową. Ich wydobywanie z ukrycia po odzyskaniu niepodległości, ich pierwsze odgłosy po ponownym zawieszeniu na wieżach kościelnych lub w przykościelnych dzwonnicach wyrażały radość ludzi cieszących się z odzyskanej wolności.

Przyjęło się, iż dopóki w parafii nie ma dzwonów, to jest ona niekompletna. Brak dzwonów to dowód ciągle jeszcze nie całkiem zorganizowanej parafii. Podobnie i u nas. Po zrabowaniu dąbrowskich dzwonów przez wroga, sprawialiśmy nowe.  Jest u nas zwyczaj odprowadzania zmarłych na miejsce ich wiecznego spoczynku właśnie głosem dzwonów. Gdy trumna ze zwłokami zmarłego po Eucharystii opuszcza świątynię, uderza się w dzwony. Powolny smutny głos dzwonu żegna zmarłego. Oznajmia wiernym, nawet nie biorącym udziału w ceremoniach pogrzebowych, że ktoś z ich wspólnoty odchodzi na zawsze. Głosem dzwonów żegnają zmarłego wszyscy pozostający jeszcze przy życiu.

Odgłosy dzwonów zwykło się utożsamiać z głosem samego Boga. Kiedy w niedziele czy święta odzywają się kościelne dzwony, to tak jakby sam Najwyższy wzywał swoich wyznawców na modlitewne spotkanie z nimi. Towarzyszą nam podczas procesji i innych zgromadzeń liturgicznych. Tu szczególną rolę odgrywa mały dzwon zwany sygnaturką. Dawniej uderzało się w niego każdego dnia aż trzykrotnie, to znaczy rano, w południe i wieczorem, a wierni słysząc ten charakterystyczny, niezbyt zresztą donośny głos, odmawiali Anioł Pański. Po dzień dzisiejszy wielu ludzi, zwłaszcza na wsi, przynajmniej na czas dzwonienia południowego przerywa swoje zajęcia i odmawia tę piękną modlitwę. Sygnaturka jest też nazywana niekiedy „zegarem ubogich”, bo jej głos przypomina ludziom trzy pory każdego dnia. U nas był jakiś czas temu zwyczaj dzwonienie w sygnaturkę tuż przed rozpoczęciem się Mszy św. Dzwoniono także na Anioł Pański. Dziś nie ma już tego zwyczaju. Po cichu tracimy piękne i cenne tradycje ojców.

Dzwony zatem poruszają nasze sumienia, podtrzymują na duchu, wznoszą nasze modlitwy ku Bogu, ostrzegają przed niebezpieczeństwem, jednoczą i scalają daną społeczność.

Download PDF