Wianki

      Możliwość komentowania Wianki została wyłączona

 Z obchodami Bożego Ciała wiązały się liczne wierzenia, obrzędy i zwyczaje ludowe. I chociaż młode pokolenia coraz rzadziej kultywują te tradycje, to w wielu parafiach do dziś wierni przynoszą do kościoła na zakończenie oktawy Bożego Ciała wianki, uplecione z młodych kwiatów i ziół leczniczych, w celu ich poświęcenia.

Wieniec w starych pojęciach naszych przodków był godłem cnoty, symbolem dziewictwa i plonu. Dziewczęta stroiły głowy w wianki z ruty i kwiatów, których nosić nie wolno było mężatkom. Ślubny wieniec był zawsze ostatnim, który zdobił czoło panny. Przy dożynkach i okrężnem, wieniec uwity z kłosów wszelakiego zboża i kwiatów polnych, jako poetycki symbol zebranych plonów, zanosiła gospodarzowi najdzielniejsza żniwiarka.

Piękny i rzewny zwyczaj zanoszenia wianków do kościoła i poświęcenia ich w oktawę Bożego Ciała znany jest od dawna. Były to wianuszki małe jak dłoń, uwite z pachnących krzewów, ziół i kwiatów. Woń ziół uważana była bowiem za symbol cnoty, ludzkiej pracy i utożsamiają dar Bożya Kościół w modlitwie, którą odmawiał kapłan przy ceremonii poświęcenia wianków, prosił Boga, aby przyjął do wiecznej szczęśliwości wonne cnoty tych, którzy składali Bogu na ołtarzu wieńce i pęki pachnącego ziela.

Wieńcami zdobiono monstrancje przez całą oktawę Bożego Ciała. Wito po dziewięć maleńkich wianków (w każdym razie liczbę nieparzystą), każdy wianek z innego ziela. Ziołami tymi były: macierzanka, kopytnik, rozchodnik, nawrotek, rosiczka, mięta, ruta, stokroć i barwinek. Potem wieńce te przechowywano w domach przez cały rok, przypisując im cudowne własności. Należało nimi bowiem okadzać chaty przed nadchodzącą burzą, obory i dobytek wypuszczany na wiosnę pierwszy raz w pole, bowiem chroniło to od zarazy i wszelkich nieszczęść. Zdobiły one monstrancje, ołtarz. Wianki te ubrane bywały jeszcze bratkami i zazwyczaj czerwoną tasiemką. Po oktawie każda gospodyni przychodziła po swój wianek do kościoła i zawieszała go nad drzwiami stajni, obory i izby. Wianki takie kładziono pod podwaliny nowo budującego się domu, w stodole pod pierwszy przywieziony z pola snopek zboża, kadzono nimi dzieżę chlebną (poważny i pełen poszanowania sprzęt w domu polskiego rolnika), okadzano także chorych na gardło. Wierzono np., że rozchodnik i macierzanka rozpędzają chmury gradowe. 

Piękną sprawą jest, iż zwyczaj ten kultywujemy u nas. Nieco zmieniony, ale istota pozostaje bez zmian.

Download PDF