O potrzebie oszczędzania publicznych pieniędzy – naszych pieniędzy, nie trzeba chyba już nikogo przekonywać. To poza wszelką dyskusją. Oszczędzajmy więc wszyscy i na każdy możliwy sposób. Tylko, aby nie było tak, iż oszczędzamy na przysłowiowej soli i pieprzu lub że to dotyczy tylko nielicznych.
Z tej racji, iż włodarz gminy wielokrotnie wspominał, że śledzi wpisy w mediach społecznościowych i lokalnych portalach, to wykorzystując owe dobrodziejstwo cyfryzacji, poddaję pod rozwagę następująca myśl.
Często, o różnych porach dnia i nocy, przejeżdżam obok gminnego centrum edukacyjno-rekreacyjnego /chyba to tak się nazywa/ i widzę palące się lampy. Jest ich sporo. Oświetlona jest też wiata. Czy w porze jesienno-zimowej i w późnych godzinach muszą one świecić się tam wszystkie? Nie można wyłączyć części? Taka możliwość techniczna chyba jest, to nowy obiekt. Nie widzę też tam osób przebywających. Po co i komu świecą się tam wszystkie lampy na placu i w wiacie? Wyłączyć część i będą oszczędności. Tak czyni prawdziwy gospodarz. Zatem…

