Ks. Władysław Skierkowski to postać szczególnie zasłużona dla Kurpiowszczyzny. Pełnił on przez dwa lata posługę wikariusza w Myszyńcu. Po wielu latach wyznał: „Mój Boże Jakże Ci ja wdzięczny jestem, żeś mi przyznał placówkę w tak ciekawej okolicy”.
Na łamach Rocznika Towarzystwa Naukowego Płockiego z 1929 roku, zeszyt nr 1, w artykule ks. Władysława Skierkowskiego pt. Puszcza Kurpiowska w pieśni odnajdujemy wartościowy obraz naszych przodków. Poniżej fragment:
„Kurpie ogólnie są ludem dorodnym. Mężczyźni wzrostu średniego, choć trafiają się i wysocy; twarz mają pociągłą, nos dosyć długi i duży. Kobiety są nieduże, ale za to tęgie, „opiekłe“, jak to same o sobie śpiewają:
Chociem mała, ale gruba,
Urosnę ci, jek i druga.
Wąsy i brody ogólnie mężczyźni golą, włosy noszą dłuższe, niż w innych okolicach. Kobiety czeszą się przez środek, włosy splatają w dwa warkocze i spuszczają je na plecy. Powiadają, że czynią to na pamiątkę, że i Matka Boska nie spinała włosów, ale je na ramiona spuszczała (z opowiadań 48-1. kobiety ze Starego Myszyńca). Barwa włosów przeważa jasna, choć i szatynów na Puszczy jest bardzo dużo. Oczy niebieskie, rzadko piwne, cera u kobiet młodych nadzwyczaj delikatna, bialuchna, że i niejedna warszawianka by im pozazdrościła. Starsze kobiety na twarzy robią się żółte, sparciałe. Mężczyźni starsi mają cerę śniadą”.

