Omłoty

      Możliwość komentowania Omłoty została wyłączona

Jeszcze nie tak dawno na wsi, okres września i października to był czas omłotów, czyli młócenia zebranego z pola zboża. Dziś, w erze kombajnów ten rodzaj prac poszedł w zapomnienie. Zboża sieje się u nas coraz mniej, snopowiązałki, kosiarki i kosy przeszły do lamusa. Kombajn i prasa załatwia wszystko.

Młócenie zaczynało się wczesnym rankiem i zazwyczaj trwało cały dzień. Co u niektórych większych gospodarzy kończyło się nawet w nocy. Inni bowiem już czekali, by przejąć maszynę do młocenia. Do przeprowadzenia tych prac potrzeba było kilku ludzi. Powszechna była więc sąsiedzka pomoc. Pracowało się na odrobek lub też za pieniądze. Pracowali razem wspólnie dorośli i młodzież. Na maszynie zazwyczaj było trzy osoby, w zasieku/na drągach. stercie/ dwie, słomę wiązało czterech mężczyzn, a pasy robiła jedna osoba. Zboże odnosiło dwie osoby, a nad pracą młocarni i motoru czuwał omłotowy. Maszyna do omłotów i motor zazwyczaj były własnością kółka rolniczego działającego w danej wiosce. W tych pracach kobiety zwykle pomagały w zasieku, przecinały pasy i robiły pasy do wiązania. Reszta prac to domena silniejszych fizycznie mężczyzn. Wspólna prac miała także elementy wychowawcze młodego pokolenia, które uczyło się przy niej wzajemnego szacunku, poszanowania starszych i pracy, znajdywania swego miejsca w grupie, czy też poznawania historii poszczególnych osób lub okolicy.

Ciężka praca w kurzu, hałasie i pocie, była jednak czynnikiem łączącym społeczność. Pozwalała na spotkanie, wymianę myśli, opinii, ustalanie planów, a nawet była okazją do figli i żartów. Nikt na nikogo się nie gniewał. Wspólne posiłki były obrazem wspólnoty wioskowej, która wzajemnie się znała, szanowała, pomagała i dążyła do jej rozwoju.

Download PDF