„Maria Konopnicka jest poetką najbardziej społeczną za wszystkich poetów polskich – na to chyba zgadzają się wszyscy. Zapowiedziawszy, że nie przychodzi wtórzyć słowikom ani z różą kwitnąć, lecz 'z tobą płakać człowieku’, święcie i zawsze, i wszędzie dotrzymuje ona tego ślubu.„/cyt. za Kazimierz Kelles–Krauz w: Maria Szypowska, „Konopnicka jakiej nie znamy”, Zysk i S–ka, Poznań 2014/.
Tak oto pisze ona o Kurpiach:
KURPIK
W Myszynieckiej puszczy,
Tam Kurpiki siedzą,
Co się dzieje w świecie całym
Tego nic nie wiedzą.
W Myszynieckiej puszczy
Stoi dąb wyniosły,
Z ojca, dziada i pradziada
Kurpie tutaj wrosły.
W Myszynieckiej puszczy
Słychać brzęk daleki,
Złotym miodem sławne płyną
Kurpiowskie pasieki.
W Myszynieckiej puszczy,
Dzięcioł tam kołata…
Jak z tej puszczy wyjdą Kurpie,
Będzie koniec świata.
W Myszynieckiej puszczy
Wicher sosny młóci…
Nie bójta się, moi ludzie,
Gniazda Kurp nie rzuci!

