W periodyku wyznania ewangelickiego „ZWIASTUN EWANGELICZNY” rok 1904 nr 9, z dnia 02.09.1904 str. 269-270, odnajdujemy nieco informacji o działalności Jezuitów w naszej Puszczy:
„…W początkach XVI w. reformacja znalazła dostęp i do kurpiów. Kaznodzieje ewangeliccy z sąsiednich Prus objeżdżali puszczę, niosąc światło Ewangelii, i musiała reformacja robić postępy, ponieważ Jezuici łomżyńscy zmuszeni byli wystąpić z reakcją. Wystarawszy się u Jana Kazimierza o przywilej w r. 1650, Jezuici łomżyńscy występują przeciw reformacji i zakładają w samym środku puszczy, w Myszyńcu, w powiecie ostrołęckim, swoją siedzibę, by stąd działać. Wystarali się następnie o prawo urządzania jarmarków w Myszyńcu, otoczyli go rogatkami, pobierając rogatkowe, i poczęli zajmować się wyszynkiem piwa i wódki. Wkrótce rozciągnęli zaszczytną tę działalność na całą puszczę, wyprosiwszy u Jana Sobieskiego prawo wyszynku w całej puszczy i prawo rąbania lasu, a w dodatku otrzymali trzy włóki ziemi ornej i część lasu na własność (1677).
Ustalając kurpiów w wierze katolickiej wszelkimi sposobami, Jezuici odznaczyli się uciskiem ludu i rozpajaniem go przez wyszynk piwa i wódki; Chciwość Jezuitów, nakładanie ciężkich podatków i czynszów, rozpajanie ludu z wszelkimi fatalnymi następstwami wywołały silną opozycję ze strony ludu i starostów; powstała zacięta walka, która skończyła się wraz ze zniesieniem zakonu Jezuitów w Polsce. Reformacja została zgnieciona, kurp stał się fanatycznym, lecz następstwa działalności jezuickiej, opartej na wyzysku i wyszynku, odbiły się na moralności puszczy. Niepochlebne sądy o sobie i swoich nałogach kurpie zawdzięczać mogą działalności Jezuitów. Pijaństwo, karciarstwo, pochop do kradzieży, próżniactwo, rozwiązłość obyczajów, szczególnie u kobiet — to niezaprzeczalne następstwa życia karczemnego; karczmy zaś zakładali Jezuici. Płynęły skargi na działalność Jezuitów do króla: starostowie występują z oskarżeniami, obciążającymi Jezuitów. Z jednej takiej skargi dowiadujemy się ładnych rzeczy: O.O. Jezuici dopomagają ludziom z Prus w przemycaniu piwa i wódki do starostwa; karczmę urządzili przed kościołem, i każdy chłop starościński, idąc do kościoła lub z kościoła, trafia wprost do karczmy ojców Jezuitów. We wsi Zalesie, w starostwie ostrołęckiemu, umarł tracz, mający trochę zakopanych groszy, wtedy to ks. Starzyński się ulla requisitione dworu przyjechał i zabrał pieniądze i bydło; ojcowie Jezuici postawili cegielnię w Dąbrowie, zmusiwszy starościńskich ludzi pracować bezpłatnie, w przeciwnym razie „łają“ przed kościołem i z ambony; Jezuici rozpajają naród, a chciwość ich nie ma granic. Wszystkie te nadużycia zakończyły się w r.1774 burdą i bójką, opisaną przez jednego z księży: W czerwcu powstała bitwa między ludźmi starościńskimi i kościelną służbą, przy czym nie szczędzono i księżom obelg i pięści, zabito wielu ludzi, rozbito beczki z piwem i naczynia z trunkami. Dziś moralność kurpiów się podniosła, choć jeszcze stoi dość nisko….”.

