Na kanwie ostatniej postawy niektórych radnych, w tym i radnego z okręgu Dąbrówka-Szkwa, podczas głosowań na sesji Rady Gminy Lelis w dniu 29.10.2024 r., którzy w kilku kwestiach wstrzymali się od głosu, postawmy pytanie: czy głos wstrzymujący jest „za” czy „przeciw”.
W prawie nie ma odpowiedzi zerojedynkowych typu „tak” lub „nie”. Wiele zależy o bliższego i dalszego kontekstu danej sytuacji. Wpływ na to mają nie tylko zasady prawa, ale i zasady moralne obowiązujące w cywilizowanym świecie. Wstrzymując się od głosu można podważyć swoją wiarygodność, można stchórzyć, można też opowiedzieć się za daną uchwałę. Wstrzymywanie się od głosu może być unikaniem odpowiedzialności i brakiem odwagi podjęcia określonych decyzji.
W gminnych realiach, poza obywatelską inicjatywą uchwałodawczą, praktycznie prawo zgłaszania projektów uchwał ma wójt. Radni pozbawili się tego prawa, bowiem nie tworzą klubów radnych. Wstrzymując się od zajęcia określonego stanowiska wobec projektu wójtowej uchwały, staje się niejako na boku ale też nie opowiada się przeciw niej, co w praktyce oznacza „głosowanie za nią”. To może być słaby wybieg wizerunkowy, nie najlepiej świadczący o osobie która go stosuje. Nie ma nic bowiem pośredniego między dobrem a złem lub prawdą a fałszem.
W życiu samorządowym trzeba bowiem także być zimnym abo gorącym, tak jak głosi jednego z najbardziej przejmujących upomnień kart Apokalipsy, w listach do siedmiu Kościołów.

