Słów kilka o cząstce naszej kultury, którą tracimy bezpowrotnie. Mowa tu o cmentarzu mariawickim w Długim Kącie gm. Lelis. Cmentarz położony jest w lesie na prywatnej działce i wpisany jest do gminnego rejestru zabytków. Obecnie jest jedyną pamiątką istniejących w okresie międzywojennym ośrodków mariawickich na Kurpiach.Jego stan jest delikatnie mówiąc opłakany. Daje się odczuć dziwną zmowę milczenia wokół niego. Wszelkie działania zmierzające do jego uratowania napotykają na obojętność. Podnosząc jego temat słyszy się „TAK”, ale jednocześnie jest zawsze jakieś „ALE”. Jednocześnie mówi się to nie ja, może ktoś inny. Krótko mówiąc wstyd, że tak jest. Niejednokrotnie podejmowałem ten temat, począwszy od miejscowej ludności, a kończąc na urzędnikach i przedstawicielach kościołów. Tam przecież spoczywają nasi bracia i siostry, ojcowie, matki, dzieci, krewni.Nie mamy się czego wstydzić, to byli także dobrzy i światli ludzie. Wystarczy uważnie poczytać zachowaną prasę z tego okresu.
Jeśli nie uda się odtworzyć tego miejsca pochówku, to przynajmniej utwórzmy symboliczne tam miejsce. Gmina może przecież wykupić skrawek ziemi i wspólnymi siłami można tam ustawić godny krzyż i tablicę pamiątkową. Postawić stosowne oznaczenia i informacje. To przecież tak niewiele. Stać nas chyba na to. Parafia w Dąbrówce w swych dziejach ma także swój rozdział związany z tym wyznaniem. Związek Kurpiów w jednej w swej publikacji „Kurpie. Legendy i opowieści” zawarł też legendę o tym miejscu. Nosi ona tytuł „O tajemniczym kościele” i jest godna uwagi.
Będąc dzisiaj na tej nekropoli widać, iż ktoś przychodzi na to miejsce, ślady stóp i zapalone znicze mówią same za siebie.W kraju św Jana Pawła II nie powinno być takich zdewastowanych miejsc pochówku. Tak mówi nie tylko prawo, ale zwykła ludzka przyzwoitość, czy moralność.Miłość Chrystusa przynagla nas przecież.

