Zwyczaj ucztowania na grobach zmarłych i pozostawianie resztek z tej uczty dla dusz , pochodzi z przekonania, iż dusza aby dalej żyć musi się odżywiać. Uczty tego rodzaju praktykowano jeszcze na Kurpiach przed II wojną światową.
Kurpie w Dzień Zaduszny pozostawili na stole resztki kolacji, aby w nocy dusze mogły poucztować. Rano kończyli jedzenie domownicy uczestnicząc w ten sposób symbolicznie w uczcie z duszami przodków.
Popularnym zwyczajem było także „omiecenie” ręką ławy albo stołka zanim się na nich siadło, czyniono tak, aby przypadkiem nie usiąść na odpoczywającej tam być może duszyczce.
Nasi przodkowie wierzyli, iż w dniu Wszystkich Świętych Pan Bóg pozwala duszom pokutującym wrócić tam, gdzie żyły, aby mogły uczestniczyć w procesji żałobnej. Dusze idą gromadnie przed księdzem, który je skrapia wodą święconą. Z tego też względu nie wolno nikomu iść przed księdzem, aby nie przeszkadzać duszyczkom. Na cmentarzu każda dusza udaje się do swojej mogiły na „spotkanie” z rodziną. W powrotnej drodze dusze znów idą przed księdzem i pozostają na noc w kościele. O północy słuchają Mszy świętej celebrowanej przez zmarłego lub zmarłych proboszczów tej parafii. Nikomu żywemu nie wolno w taką noc wchodzić do kościoła lub przebywać w jego pobliżu, gdyż nie wolno przeszkadzać modlącym się duszom.
Na podstawie: Małgorzata Jagielska: Kurpie – moja mała ojczyzna, Konarzyce 2002, str. 37

