„Chleba i pracy” to uniwersalne hasło, które odzwierciedla najgłębsze potrzeby społeczne. Hasło to występujące w okresach kryzysów gospodarczych lub społecznych. Czy obecnie nie stoimy w ich obliczu? Niż demograficzny, emigracja zarobkowa młodych ludzi za granicę, wciąż narastający problemy edukacyjne młodzieży, brak rozwoju przemysłu który generuje kolejne miejsca pracy. Jako państwo nie produkujemy, a zasadniczo staliśmy się konsumentami dóbr wytworzonych przez inne narody. Kwitną wokół sklepy i to zagranicznych właścicieli. Jesteśmy bezbronni, zależni pod wieloma względami od innych państw i narodów.
Chleb od wieków symbolizuje to, co niezbędne do życia, a także bogactwo, płodność i obfite zbiory. „Praca” odnosi się do możliwości zarabiania i zdobywania podstawowych środków do życia, czyli właśnie „chleba”. Zatrzymajmy się na chwilę, stańmy w prawdzie. Jakie w naszej okolicy powstały zakłady pracy dające pracę i chleb. Te, które jeszcze istnieją, w zasadzie stały się swego czasu własnością kapitału zagranicznego. Ich czas w każdej chwili może się skończyć i co wówczas?
Dla przykładu, Ostrołęka, jako jedyne byłe miasto wojewódzkie nie ma państwowej uczelni wyższej. Co można zrobić bez nauki? Rolnictwo stoi na skraju zapaści. Nasi lokalni wybrańcy jakoś mają kłopot nie tylko z rozwojem gospodarczym regionu. Jednocześnie, z przyjemnością lansują się na imprezach, zabawach, festynach itp. A czy to daje nam chleb i jutro? Pamiętajmy, wpierw praca, a potem zabawa. A jak jej zabraknie, to i nie będzie funduszy na zabawę, i co na to władza? Wiem „rząd sam się wyżywi”, gorzej z nami. Władza zapewni sobie byt i bezpieczeństwo, a my? Historia już nie raz dała nam na to dowody. Chcemy powtórki…???

