Poniżej kilka słów wspomnień o Matce Bożej Dąbrówkowskiej skreślone przez rodaka z Dąbrówki Henryka Dąbrowskiego z okresu II wojny światowej:
„…Idąc od kościoła w kierunku Szkwy rosły i rosną wysokie sosnowe drzewa. Ludzie mówili, że na jednym z tych drzew objawiła się Matka Boska. Zauważyła ją mała dziewczynka. Jasność, która początkowo była bardzo silna, powoli stawała się coraz bledsza. Tłumy modlący się prosiły Matkę Bożą, żeby pozostała z nimi w miejscowym koścółku. Tak też się i stało. ciele. Jest w miejscowym kościele. Drzewo za zezwoleniem księdza Romualda Skrodzkiego z Nowogrodu ścięto i postawiono kapliczkę. W środku postawiono stół, przykryto białym obrusem, na którym stała pasyjka, zawsze świeże kwiaty i nieco wyżej zawieszony obraz. Ogrodzono drewnianymi sztachetami z bramką, przez którą można było wejść do środka, pomodlić się, złożyć kwiaty. Starsze kobiety przynosiły i podlewał najpiękniejsze kwiaty. Dorośli mówili, że kiedyś do tej kapliczki przychodzili starcy, kalecy, ślepcy prosząc Matkę Boską Dąbrówkowską o lepsze zdrowie. Prośby i modlitwy ich spełniały się . Pozostawiali swoje kule, laski, umieszczając je na stryszku kapliczki. Byliśmy bardzo ciekawi czy są. W tym celu odchyliliśmy małą deseczkę i nie zauważyliśmy nic.. Pewnie to było bardzo dawno temu. Pozostawione rzeczy już spróchniały, rozleciały się – rzekł filozoficznie Maciek. A może to już jest druga kapliczka zapytała Wanda. Przeświadczenie o mocy uzdrawiania w nas pozostało. Idąc do domu oglądaliśmy się za nią…„. cyt. Henryk Dąbrowski, Drogami Kurpiowszczyzny, Rozogi 1997, s.60-61.
Zestawmy to z treścią zwojów trzymanych przez aniołów. Brzmi ona: „Niech doznają pomocy z Maryi wstawienia, którzy jej czczą pamiątkę świętego imienia”

