Dziś, w dniu 1 listopada wielu z nas udaje się na cmentarz i nawiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiając kwiaty, zapalając ten „płomyk nadziei”, wierząc, że już cieszą się oni chwałą w domu Ojca Niebieskiego. Samo słowo „cmentarz”, jest głęboko chrześcijańskie, oznacza z łaciny „miejsce snu”. Wierzymy, że śmierć jest elementem przejściowym, choć nie zapominamy o bólu z nią związanego. Na cmentarzu spotykamy się wszyscy, niezależnie od tego, jakie mamy poglądy czy jaką religię wyznajemy. Śmierć jest takim doświadczeniem, które dotyka nas wszystkich. Cmentarz jest miejscem, które – paradoksalnie – jednoczy nas wszystkich. Różnie do śmierci podchodzimy. Wierzący tego dnia zastanawiają się nad świętością.
W tym dniu idziemy na cmentarz z radosną, pełną nadziei myślą, że śmierć to nie jest koniec. Wspominamy bowiem dzisiaj wszystkich tych, którzy żyli przed nami i wypełniając w swoim życiu Bożą wolę, osiągnęli wieczne szczęście przebywania z Bogiem w niebie. Kościół wspomina nie tylko oficjalnie uznanych świętych, czyli tych beatyfikowanych i kanonizowanych, ale także wszystkich wiernych zmarłych, którzy już osiągnęli zbawienie i przebywają w niebie. Widzi w nich swoich orędowników u Boga i przykłady do naśladowania. Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła. Śpiewa się wówczas Litanię do Wszystkich Świętych, która należy do najstarszych litanijnych modlitw Kościoła i jako jedyna występuje w księgach liturgicznych (w liturgii Wigilii Paschalnej; ponadto także w obrzędzie poświęcenia kościoła i ołtarza oraz w obrzędzie święceń).
Uroczystość Wszystkich Świętych, to dzień, kiedy Kościół przypomina wszystkim wiernym o ich powołaniu do świętości.

