Polecamy lekturze wspólną pracę Michała Kotnisa z Gliwic i Krzysztofa Bulaka z Dąbrówki, zatytułowaną „Dwaj autorzy o trzech postaciach”. Autorów wpierw połączył ks. Zygmunt Gontarz a następnie o. Krzysztof Kotnis i ks. Stanisław Tworkowski. Autorzy mają nadzieję, iż to będzie dobry symptom do dalszej wspólnej pracy. Życzymy owocnej lektury.
Wstęp
Jak mała jest Polska i jak w tej małej Polsce w odległych od siebie rejonach ludzie myślą różnie, chociaż akurat w tym przypadku identycznie – świadczy materiał zawarty w tym opracowaniu.
Historia rozpoczęła się (jak wielokrotnie w takich sytuacjach ) bardzo niewinnie. Zmarł na panujący w latach 2019 – 2021 Covid – 19 długoletni przyjaciel rodziny mojej żony i nasz znajomy ks. Zygmunt Gontarz. Był on dla nas osobą naprawdę bliską. Utrzymywaliśmy kontakt listowny, telefoniczny a także odwiedzaliśmy się nawzajem. Ponieważ został pochowany w swojej rodzinnej miejscowości Dąbrówka niedaleko Ostrołęki a więc na przeciwległym krańcu Gliwic, próbowałem znaleźć kogoś, kto chociaż trochę przybliży mi miejsce, gdzie trafił po swoim trudnym ziemskim życiu ks. Zygmunt. I oto znalazłem współautora tego opracowania Krzysztofa Bulaka, od którego w terminie odwrotnym otrzymałem wiele informacji o Zmarłym, o Jego Rodzinie, o pochówku i o rejonie z którego pochodził. Pan Krzysztof poprosił też o moją informację nt. znajomości z ks. Zygmuntem, co znalazło się w całości, ku mojej ogromnej radości i satysfakcji w Jego książce pt. Wieś i parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo – wydanej w styczniu 2025 roku, gdzie przedstawił historię swej miejscowości i najbliższej okolicy sięgając głęboko w jej dzieje. W książce zawarł też informację o trzech swoich Rodakach z Dąbrówki : ks. Zdzisławie Golanie, ks. Stanisławie Tworkowskim i ks. Zygmuncie Gontarzu – którego wspólna znajomość nas połączyła.
Informacje o trzech wymienionych księżach są jednak niepełne – stąd Pan Krzysztof pracuje aktualnie nad pełną biografią ks. Stanisława Tworkowskiego. Zbieranie materiałów do tejże biografii doprowadziło Go do wiedzy, która dla mnie jest przedziwną wiedzą, mówiącą o tym, co napisałem na samym wstępie. Okazuje się bowiem, że ks. Stanisław Tworkowski to ksiądz, który w okresie swego życia zetknął się z o. Krzysztofem Kotnisem – paulinem. Tenże o. Krzysztof jest bratem mojego Ojca a więc moim stryjkiem (wujkiem – bo tak się do Niego zwracałem). Wspólne działanie obu tych duchownych sprowadzało się do obrony życia nienarodzonych. Biorąc to wszystko pod uwagę postanowiłem zebrać wszystko to, co do tej pory posiadam o ks. Zygmuncie, o. Krzysztofie i to, co otrzymałem od Pana Krzysztofa o ks. Stanisławie w jedną całość. Jestem przekonany, że przekazany Panu Krzysztofowi materiał o moim Wujku zostanie przez Niego w doskonały sposób wykorzystany i z pewnością opracowany lepiej niż to ja zrobiłem. Być może natomiast to, co ja stworzyłem komuś również posłuży.
ks. Zygmunt Gontarz
Po powrocie z Londynu, gdzie po II Wojnie Światowej swój Szlak Bojowy zakończyła Armia Gen. Władysława Andersa – trafia do wsi Przylasek w gminie Leśna, pow. Lubań Śląski mój teść Czesław Świerczak (rocznik 1912). Jego rodzina, jak wtedy wszystkie tu osiedlane, jest skrzywdzona przez wojnę. Z czteroosobowej rodziny pozostaje przy życiu On i Jego córka Jadwiga, zwana Wisią (rocznik 1936). Żona mojego teścia oraz Jego młodsza córka pozostają na zawsze na „nieludzkiej ziemi”.
Jest lipiec 1947 roku. Z miejscowości, która od tej pory stanie się do końca życia moich teściów ich miejscem pobytu, życia i pracy, dopiero co zostali wykwaterowani i odesłani na Zachód zamieszkujący do tej pory tę wieś Niemcy. Jak łatwo zauważyć wojna dla jednych i drugich stała się wielką gehenną. Zbliżał się okres żniw, maszyny rolnicze zostały przez Niemców pozostawione. Nie będą one jednak pracować same a mój teść niewiele mógł zrobić z pomocą swej 11-letniej córki. Poprzez swoich znajomych poznaje swoją drugą żonę Anielę (rocznik 1913) , zamieszkałą na drugim krańcu Polski (Medyka). Zawierają małżeństwo, tu rodzi się ich czworo dzieci i od tej pory prowadzą gospodarstwo rolne.
Poza codziennymi potrzebami, dla ludzi wierzących w grę wchodzą też potrzeby duchowe. W tym czasie wszystko jest dopiero w sferze organizacji. Niemieccy księża przebywają na tym terenie dłużej niż ich parafianie, jednak z biegiem czasu zostają oni zastępowani kadrą polskich księży, których w tym okresie na tym terenie jest niewielu – stąd też nie wszystkie dotychczasowe kościoły służą wiernym tu przybyłym. Dobrze się złożyło, że wieś Przylasek została (tak jak do tej pory) przydzielona do parafii św. Antoniego Padewskiego w Grabiszycach, sąsiedniej wsi położonej kilka kilometrów od miejsca zamieszkania teściów. Pracował tam ksiądz niemiecki a od 1958 r. utworzona została polska parafia. Do tego kościoła ze swoimi dziećmi uczęszczali regularnie moi teściowie. Nie jestem w stanie wiedzieć, kto pełnił funkcję proboszcza w okresie 1958 -1965 i nikt z rodziny mi tego nie powie. Szukać tej informacji należałoby albo w dokumentach Diecezji Legnickiej albo tamże w Archidiecezji Wrocławskiej.
W 1965 r. parafię w Grabiszycach jako Proboszcz obejmuje ks. Zygmunt Gontarz.
Ks. Zygmunt Gontarz urodził się 17.07.1934 r. w Dąbrówce (obecnie Diecezja Łomżyńska) jako syn Stefana i Władysławy z d. Tomczak. Szukając lepszego życia trafił na Dolny Śląsk, prawdopodobnie do swoich krewnych, którzy już tutaj przebywali. Tu ukończył szkołę średnią i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, które ukończył i 21. 06. 1959 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Jako wikary pracował w następujących parafiach : Leśnej (1959-1962), Siekierczynie (1962-1963), Głogowie (1963-1964), Strzegomiu (1964), Starej Kamienicy (1964-1965), Grabiszycach (pierwsze probostwo 1965-1974). Od tego pory już stale, jako proboszcz w Zarębie ( 1974-1989) i Kawicach (1989-2009). Od 2009 r. przebywał w Domu Księży Emerytów w Legnicy.
Po przedstawieniu krótkiego życiorysu ks. Zygmunta, wróćmy więc do roku 1965, kiedy to obejmuje On parafię w Grabiszycach. Jest to teren typowo wiejski, parafia niewielka, wszyscy parafianie napływowi i posiadający tylko to, co pozostawili wysiedleni stąd Niemcy. Żyje im się trudno. Podobnie żyje się księdzu w tej parafii. Ks. Zygmunt Gontarz miał jednak tę przewagę nad innymi księżmi z sąsiednich parafii, że potrafił żyć w sposób typowo pustelniczy. Przez całe swoje „proboszczowanie” od 1965 r. do czasu przejścia na emeryturę tj. do 2009 r. na każdej placówce był sam. Z tego powodu moja teściowa, kobieta o „złotym sercu” zapraszała swojego proboszcza na niedzielne obiady. Nie odbywało się to regularnie, lecz zdarzało się i tym samym ten ksiądz stał się im bliższy, nie tylko jako proboszcz. Już po odejściu z Grabiszyc i objęciu parafii w Zarębie zjawiał się w Przylasku na odwiedziny, gdyż była to odległość kilku kilometrów.
22.07.1973 r. Rodzina Świerczaków. Trzeci z lewej mój teść, za nim ks. Zygmunt, teściowa a druga z prawej moja przyszła żona.
Jego pobyt na każdej parafii pozostawiał trwały ślad. Na pierwszej placówce uporządkował obejście kościoła, w Zarębie w ciągu niespełna 4 lat wybudował nową plebanię (1977).
Jest 17 października 1981 r. Najmłodsze dziecko Anieli i Czesława Świerczaków, już w tym czasie dorosłe staje się moją żoną. Teściów za ich życia, ze względu na odległość i brak samochodu odwiedziliśmy tylko kilka razy. Oboje zmarli w 1984 r. w lutym i marcu. Jednak w ciągu tych 3 lat nazwisko ks. Zygmunta przewijało się stale podczas rodzinnych rozmów. Postanowiliśmy z żoną odwiedzić Go w Zarębie, gdyż dowiedzieliśmy się o zbudowanej tam przez Niego nowej plebanii. Wizyta, choć krótka pokazała jak miłym, inteligentnym i dobrym człowiekiem jest ksiądz Zygmunt a ponadto udowodniła jakim jest wytrawnym organizatorem prac budowlanych.
Ta opinia towarzyszyła nam już stale – stąd utrzymywaliśmy z Nim kontakt listowny, potem telefoniczny a podczas naszego pobytu na grobach teściów w Platerówce, w drodze powrotnej staraliśmy się odwiedzać Go na kolejnej parafii w Kawicach, gdzie od 1989 r. pełnił funkcję proboszcza. Kawice były jednak parafią bardzo podobną do dotychczasowych. Zlikwidowane Państwowe Gospodarstwa Rolne a z tego powodu zubożenie społeczeństwa powodowały, że usłyszeliśmy kiedyś od Niego, że mieszkańcy Kawic pożyczają od Niego pieniądze. Oczywiście nigdy ich nie oddali. Proboszcz jednak pożyczał, bo reagował na biedę i bezrobocie. Ksiądz Zygmunt był człowiekiem, który rzetelnie potrafił oceniać sytuację i bez obaw o niej mówić. Jako jedyny ksiądz, którego w życiu słuchałem dobrze się wypowiadał o ustroju Polski Ludowej, gdyż ona pozwalała wielu ludziom zdobyć wykształcenie, pracę i żyć na wyższym poziomie niż dotychczas. Niewielu mogło tego słuchać. Podobno takie Jego zachowanie sprawiło, że przeniesiono Go do Kawic a więc kompletnie na peryferie Diecezji Legnickiej. Tutaj miał do dyspozycji mocno rozrzuconą parafię. Obsługiwał kościół parafialny w Kawicach oraz filie w Dąbiu i
Rogowie. Kiedyś stwierdził, że więcej wydaje w niedzielę na paliwo, niż zbiera na tacę. W tym przypadku z pomocą przychodzili Mu Jego koledzy – księża z Niemiec. Od nich otrzymywał intencje mszalne i realizował swoje posłannictwo.
Duże odległości w dotarciu do poszczególnych parafian oraz ich prośby spowodowały, że tuż przed emeryturą podjął się budowy kościoła w Rogowie. Wielokrotnie odwiedzaliśmy podczas pobytu w Kawicach tę budowę. Nie wiem, jak On to robił – lecz ta budowa szła w tempie bardzo szybkim. Ukończona została w 2009 r. i wtedy na Jego osobiste zaproszenie uczestniczyliśmy w poświęceniu tego kościoła. Konsekracji dokonał ówczesny biskup ordynariusz Diecezji Legnickiej – Stefan Cichy. Na zawsze pozostanie w tyle nawy głównej tablica pamiątkowa potwierdzająca, że kościół wybudowano za czasów, gdy proboszczem był ks. Zygmunt Gontarz. Tą tablicą bardzo się cieszył i dumnie o niej wielokrotnie wspominał.
W 2009 roku ks. Zygmunt Gontarz liczył sobie 75 lat, chociaż Jego kondycja, dobry nastrój i inne czynniki absolutnie na to nie wskazywały. Już będąc w Domu Księży Emerytów w Legnicy, gdzie dwukrotnie Go odwiedziliśmy wspominał, że liczył na to, że biskup za tę zrealizowaną w całości budowę kościoła pozwoli Mu jeszcze kilka lat popracować w parafii, by odzyskał własne środki pieniężne, które włożył w budowę kościoła. Niestety stało się inaczej. Kilka miesięcy po konsekracji kościoła w Rogowie parafię w Kawicach objął nowy proboszcz, natomiast ks. Zygmunt trafił do Domu Emerytów.
2.11.2009 r. Ostatni pobyt na probostwie w Kawicach. Na zdjęciu ks. Zygmunt i autor wspomnień.
Ostatni kontakt z ks. Zygmuntem Gontarzem mieliśmy podczas odwiedzin we wrześniu 2018 roku mojej ciotecznej siostry, która jako zakonnica (karmelitanka) pracowała w sąsiedztwie Domu Księży Emerytów w Legnicy. Nic nie wskazywało na to, że ks. Zygmunt jest chory, czy cokolwiek mu dolega. Jak zawsze uśmiechnięty, żartujący i ciekawy, co nowego u nas. Niepokój wprowadził w nas brak życzeń z okazji Świąt Bożego Narodzenia 2020 r. Telefonowałem do Niego, lecz telefon nie odpowiadał. Skontaktowałem się więc z moją krewną i od niej otrzymałem informację o tym, że zmarł na Covid-19 w dniu 26.10.2020 r. i został pochowany w swojej rodzinnej miejscowości.
Niema Go więc od tej pory wśród żywych. Nie reprezentuje swoją osobą ludzi dobrych, spokojnych, uczciwych i bardzo życzliwych innym. Nie ukrywam, że nie potrafię o Nim nie myśleć. Wspominam pierwsze spotkanie w Zarębie, kilka spotkań w Kawicach, uroczystość poświęcenia kościoła w Rogowie, dwa bardzo miłe spotkania w Legnicy a także jednodniowy pobyt w naszym mieszkaniu w Gliwicach. Zawsze mieliśmy sobie coś do powiedzenia, chociaż nie należał On do wyjątkowo rozmownych. Jeszcze przy ostatnim spotkaniu pokazywał swój samochód i twierdził, że jeszcze sporo pomaga w okolicznych parafiach a był przecież po osiemdziesiątce. Wspominam też bardzo miło nasz wspólny, chociaż krótki wypad do Karpacza przez Jawor i Jelenią Górę. Przypominam sobie Jego opowiadania o latach młodości i trudnościach w Jego rodzinie. Jednym słowem wspominam człowieka sobie bardzo bliskiego i życzliwego również tej mojej gliwickiej rodzinie.
Mam nadzieję, że zarówno za swój kapłański trud związany z posługą kapłańską a także wszystkie obiekty, które przyszło Mu w tym okresie budować otrzymał nagrodę od Pana.
Miejsce pochówku ks. Zygmunta, zdjęcie ze stycznia 2023 roku.
o. Krzysztof Józef Kotnis 1.11.1919 -29.04.1997
o. Krzysztof Józef Kotnis to pierwszy z synów moich dziadków Józefa i Teofili Kotnis. Od najmłodszych lat wszystko wskazywało na to, że będzie księdzem. Babcia wszystkie dzieci bardzo wcześnie zaprowadzała do kościoła. Tam późniejszy o. Krzysztof zainteresował się rozdzielaniem Komunii Św. Oznajmił wtedy swojej mamie, że gdy dorośnie to On jej da komunię. I tak się stało. Człowiek wszechstronnie uzdolniony trafia po ukończeniu 6 klas szkoły podstawowej do gimnazjum a następnie paulińskiego liceum , po czym tam podejmuje studia w seminarium paulińskim na Skałce w Krakowie. Kończy je w 1947 r. zostając księdzem a przy okazji broni pracy magisterskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Droga Jego kapłańskiej posługi jest w miarę dokładnie opisana przez paulinów i dostępna w Google. Odsyłam tam zainteresowanych. Ja skupię się na sprawach, o których tylko niewielu wiedziało a obecnie po 28 latach od Jego zgonu z pewnością już niewielu lub nikt nie pamięta. Ponieważ moja babcia o swoim synu wiedziała wszystko, usłyszałem kiedyś od niej, że wujek Krzysztof po prymicjach prosił swoich przełożonych, by powierzali mu do realizacji dwie rzeczy : kaznodziejstwo i konfesjonał, co nastąpiło. Pełnił ponadto różnorakie funkcje w Zakonie m.in. Rektora seminarium paulińskiego, Ojca Duchownego dla młodych seminarzystów i wiele innych zadań. Rekolekcje i misje a także różnego rodzaju nowenny do MB Częstochowskiej to było to, co robił najczęściej. Do dzisiaj sprawowana jest w każdą pierwszą sobotę miesiąca w warszawskim klasztorze nowenna wynagradzająca do Matki Bożej Częstochowskiej, której był inicjatorem. Wydał książkę „Niepokalane Serce Maryi – Pierwsze soboty miesiąca” gdzie zebrał wszystko to, co było wygłoszone podczas Nowenn. .Konfesjonał przy tych nabożeństwach był wszechobecny. Trudno powiedzieć, co było powodem takiego zainteresowania tłumów, że głównie w Krakowie i Warszawie stale do Jego konfesjonału w pierwsze soboty miesiąca (i nie tylko) ustawiały się tłumy penitentów, co powodowało, że w dniu pogrzebu w Kościele Ducha Św. w Warszawie były tłumy żegnających Go a Jego trumna traktowana była jak świętość poprzez pocieranie o nią krzyżyków i różańców, natomiast konfesjonał w którym spowiadał tonął w białych liliach. Do dzisiaj pamiętam też panie odwiedzające moją babcię, które jechały z Krakowa na wieś tylko po to, by poznać mamę o. Krzysztofa. Po Jego pogrzebie zwróciła się do mojej żony pani z Żyrardowa prosząc o jakieś zdjęcie o. Krzysztofa, gdyż jak oznajmiła przez 30 lat był jej duchowym przewodnikiem. Miałem z tym spory problem, bo namówić mojego wujka do zdjęcia. To był ogromny zabieg. Ja mam z Nim tylko jedno zdjęcie z okazji mojej I Komunii św. na której był obecny. Był to 23 czerwiec 1963 roku.
o. Krzysztof Kotnis, Michał Kotnis, ks. Bronisław Rajchel- Proboszcz Parafii Chlina I Komunia św. 22.06.1963 r.
W trzy lata później naraził się przez głoszenie na kazaniach „że aborcja jest zbrodnią” ówczesnym włazom państwowym i jako jedyny do tej pory ksiądz za to trafił na 3 lata do mokotowskiego więzienia. Gdyby nie pomoc Jego młodszego brata Grzegorza z pewnością te trzy lata by odsiedział. Grzegorz znalazł szybkie dojście do mec. Władysława Siły-Nowickiego a ten potrafił udowodnić przy apelacji niewinność Krzysztofa. Odsiedział pół roku. Co było w Jego zachowaniu takiego, że przyjeżdżając w odwiedziny do rodziny zawsze przychodził do naszego domu ktoś, kto prosił o odprawienie przez Niego Mszy św. na Jasnej Górze. Różnorodność podawanych w jego kazaniach przykładów powodowała, że był chętnie słuchany i zawsze wyczekiwany. Ostatni raz spotkałem się z Nim w Warszawie, na dwa tygodnie przed Jego śmiercią. Całe życie pracował ponad siły. Był Przewodnikiem jednej z Grup Warszawskich, co roku udających się pieszo na Jasną Górę. Przemierzał tę trasę 23 razy. Nie miał nigdy urlopu, a gdy go dostawał przyjeżdżał pomagać w miejscowej parafii – stąd najbliżsi niewiele Go mieli dla siebie. Mnie i moją rodzinę w Gliwicach odwiedził tylko jeden raz. Twierdził, że się źle czuje na Śląsku, chociaż Jasna Góra zawsze należała do województwa śląskiego. Po raz pierwszy przy ostatnim spotkaniu z Nim usłyszałem, iż żałuje, że nie dbał o swoje zdrowie i nie odwiedzał lekarzy bo być może jeszcze choć trochę by pożył. W tym momencie było już jednak za późno na jakichkolwiek lekarzy. Zmarł w Warszawie na raka trzustki i tam w grobowcu paulińskim na cmentarzu przy kościele Św. Katarzyny ( w bliskim sąsiedztwie Świątyni Opatrzności Bożej ) został pochowany. Ilekroć jestem przy Jego grobie – stale pali się tam znicz.
Kurpie w życiu i twórczości ks. Stanisława Tworkowskiego
Wprowadzenie
Od śmierci ks. Stanisława Tworkowskiego minęło ponad 25 lat. Kapłan pochodził z Kurpiowszczyzny, z tego faktu był bardzo dumny. Tu się urodził, wychował, zmarł i spoczywa. Kochał Kurpie i interesował się nimi. Jednym z jego „orderów” była miłość do kurpiowskiej ziemi i ludzi na niej żyjących. Zaszczepiła w Nim ją Jego matka Anna Kobus – kurpiowska chłopka. Jak dotychczas nie dokonano szerszej analizy jego spuścizny pod kątem miejsca jakie zajmowali Kurpie w jego życiu i twórczości. Zasadnicza cześć spuścizny księdza została zdigitalizowana i znajduje się w zasobach Archiwum Archidiecezji Warszawskiej. Niniejsza praca jest próbą ukazania Kurpiów w życiu i twórczości tego syna tej kurpiowskiej ziemi.
Kilka słów z biografii
Ks. Stanisław Tworkowski (1901-1999) w kapłaństwie przeżył 73 lata. Jego życie przebiegało w bardzo ciekawych czasach. Brał czynny udział w I i II wojnie światowej, w wojnie polsko – bolszewickiej, był represjonowany przez sanacyjnych urzędników w II RP i komunistów. W czasie swej ziemskiej pielgrzymki walczył z Sowietami, Niemcami, komunistami. Walczył jako żołnierz, sanitariusz, kapelan, obrońca życia nienarodzonych. Przeciwnik obozu sanacyjnego, zwolennik obozu narodowego, harcerz, prefekt – katecheta w szkołach warszawskich, odznaczony wieloma medalami, pod koniec życia awansowany do stopnia pułkownika Armii Krajowej. Cieszył się zaufaniem prymasów: Wyszyńskiego i Glempa, był obrońcą Tradycji katolickiej i krytykiem zmian posoborowych. Prostolinijny człowiek czynu, lubiący ludzi konkretnych. Pięknie mówił polszczyzną, dobrze władał greką i łaciną. Pisarz, dramaturg, wydawca, w twórczości pisarskiej używał kilkunastu pseudonimów.
„Historią życia księdza prałata Stanisława Tworkowskiego można obdzielić biografie kilku postaci, a i tak każda z nich stanowiłaby fascynujący temat dla pisarzy i filmowców. Oddany służbie Bożej kapłan i katecheta przez niemal pół wieku zmagał się z komunistycznym ateizmem, walcząc o prawo do życia dzieci poczętych i broniąc Kościoła oraz wiernych przed bezdusznością PRL-owskich urzędników. Wielki patriota, służył Ojczyźnie jako żołnierz i kapelan wojskowy, za swoje zasługi został mianowany pułkownikiem i odznaczany najwyższymi orderami za dzielność. Czynny politycznie jako działacz Stronnictwa Narodowego, dzięki niepospolitemu talentowi literackiemu znany był jako pisarz. Wielki przyjaciel młodzieży, harcerz, mimo podeszłego wieku zawsze znajdował czas na spotkania z młodymi, z którymi umiał znaleźć wspólny język. Niezwykle skromny i cichy człowiek o wielkim sercu”1.
Kurpiowszczyzna w życiu kapłana
Pomimo, iż większość swego życia spędził poza Kurpiami to Kurpie zawsze nosił w swym sercu. Chętnie wracał w rodzinne strony. Kapłan mówił: „Chcę być wśród swoich – na wieki, Tu – na cmentarzu w Kadzidle spoczywają: moja matka, ojciec, moje siostry i bracia. I chcę być z nimi”2. Wyrazem miłości do kurpiowskiej ziemi było jego pragnienie, aby resztę swych dni spędzić w rodzinnych stronach, tak też się stało. Ostatni etap swej ziemskiej wędrówki, otoczony rodzinną opieką, spędził w Dąbrówce u swego bratanka Stanisława3. W Dąbrówce spędził też część swego dzieciństwa. Spoczął w rodzinnym grobie na kadzidlańskim cmentarzu w niedzielę 9 marca 1999 roku. Podczas ceremonii pogrzebowej na kurpiowskie lasy, pola i łąki popłynął spontanicznie zaintonowany „Mazurek Dąbrowskiego” i ulubiona pieśń zmarłego „”Błękitne rozwińmy sztandary ”4. Zmarł 7 marca 1999 roku u swego bratanka w obecności swego wikarego ks. prałata Walentego Królaka – wykonawcy testamentu ks. Tworkowskiego5.
O umiłowaniu ojczystych stron kapłan tak pisał: „…Miłość rodzinnego gniazda, polskiej roli i całej przyrody odziedziczyłem po matce…Na ogół duszpasterzuję w mieście, kiedy je opuszczam nie mogę napatrzeć się, nacieszyć widokiem pól, łąk, borów. Należą do mnie. Wszystko jest moim odwiecznym ukochanym. Złączone w sercu, płynie w mej krwi jak fale Narwi, Szkwy, Rozogi, Omulwi, Wisły. Raduje oczy błękitem morza, zachwyca urodą zbóż i każe wielbić Boskiego gospodarza, który swą majętność oddał nam w dzierżawę. Żal mi będzie z nią się rozstawać. Wprawdzie prefacja, mówiąc o smutnej konieczności śmierci, pociesza „przygotowanym w niebie mieszkaniem”, myślę więc, że może Ojciec Niebieski dołączy do tego „mieszkania” mały ogródek, taki jak miała moja matka, przecież będę z nią razem. W ogródku będzie kilka sosen kurpiowskich…”6. Pielęgnował kult matki, mawiając, iż urodę odziedziczył po niej, a charakter po ojcu.
Podczas zamachu majowego nowo wyświęcony młody kapłan Tworkowski przebywał w Warszawie i z bliska obserwował tragedię żołnierzy zmuszonych do uczestnictwa w bratobójczych walkach. Było to kolejne traumatyczne doświadczenie w jego życiu. Stał się wówczas zdecydowanym przeciwnikiem rządów Józefa Piłsudskiego i obozu sanacyjnego. Był niezwykle czynnym działaczem politycznym i społecznym. Związał się ideowo i politycznie z Narodową Demokracją, obozem programowo zwalczającym sanację. Uważał, że jego obowiązkiem jako kapłana i patrioty jest walka o wielką i katolicką Polskę, kraj nowoczesny, ale zarazem wierny Chrystusowi – a właśnie te ideały wypisali na swoich sztandarach narodowcy. Należał do Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego. W latach 30. publikował na łamach czasopism narodowych – „Warszawskiego Dziennika Narodowego” i „Myśli Narodowej”. Należał także do skupiającego weteranów Stowarzyszenia Dowborczyków „Ku chwale Ojczyzny” oraz do Komitetu Historycznego I Polskiego Korpusu. Był jednym z kapelanów Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Męskiej i Żeńskiej. Z racji swej narodowej działalności przybywał w rodzinne strony na różnego rodzaju uroczystości. Jedną z nich była uroczystość poświęcenia w wręczenia proporca stronnictwa Narodowego obwodowi w Dąbrówce i Płoszycach. Ostrołęki7. Pokłosiem tej uroczystości był m.in. proces przed sądem w Ostrołęce zarzucający uczestnikom tej uroczystości obrazę rządu. Pośród oskarżonych był dr Józef Psarski8.
Udział ks. Tworkowskiego w ostatniej drodze Romana Dmowskiego z Drozdowa do Warszawy świadczy nie tylko o ich przyjaźni, ale o wielkim szacunku kapłana do tego męża stanu. Roman Dmowski zmarł o godz. 1 w nocy 02.01.1939 r. w Drozdowie pod Łomżą. W dowód uznania i wdzięczności, Kurpiów nie zabrakło na całej drodze pogrzebowej tego męża stanu. Ks. Stanisław Tworkowski odprawiał modlitwy żałobne na stacji w Ostrołęce. Każdy chciał być blisko wagonu doczepionego do pociągu, gdzie znajdowała się metalowa trumna z ciałem Romana Dmowskiego. Ludzie klękali, odmawiali pacierze, kiedy do stacji zbliżał się pociąg. Całowali brzegi sztandaru, którym okryta była trumna zmarłego9. Hołd ojcowi Niepodległej oddawała cała Polska. Podobnie było i w Kadzidle, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo żałobne10. Uczestniczyły w nim wszystkie 11 kół Stronnictwa Narodowego działające na terenie parafii Kadzidło. W dzień poprzedzający uroczystości pogrzebowe, tu ks. Stanisław Tworkowski głosił stosowne kazanie.
Kapłan Stanisław Tworkowski prowadził działalność wydawniczą i pisarską. Walczył o dusze narodu polskiego i krzewił kulturę kurpiowską. Pisał dużo o Kurpiach krzewiąc kulturę kurpiowską i sławił kurpiowskie strony. Na łamach „Rycerza Niepokalanej” tak pisał o przyszłości Kurpiów: A jakie będzie jej jutro… — Sądzimy, że przyszłość tego sympatycznego ludu mieści się w urzeczywistnieniu hasła wypisanego na frontonie przepięknej kadzidleńskiej świątyni, którą słusznie można nazwać „bazyliką” kurpiowską. Pod olbrzymią, umieszczoną na szczycie kościoła brązową postacią Chrystusa, który w jednej ręce trzyma krzyż a drugą błogosławi światu, widnieją słowa. Sursum Corda — W górę Serca11. Jako redaktor i wydawca „Kółka Różańcowego” na jego łamach publikował wiele gadek kurpiowskich. W autobiograficznej książce „Krzyż Dowbora” zamieścił wspaniałe opowieści poświęcone ziemi i ludowi kurpiowskiemu: „Pieśń o matce” oraz „Relikwiarz Ostrołęcki”. W książce „Podniebny lot” ukazał losy bohatera /pilota/ pochodzącego z powiatu ostrołęckiego, propagując tym samym region kurpiowski. Spisał też kurpiowskie pieśni weselne z wskazaniem na określone obrzędy podczas tej uroczystości, co dowodzi dobrej ich znajomości.
Opublikował klika sztuk scenicznych m.in. „Źródło życia” /sceny spod Myszyńca/ Zebrał i przygotował do opublikowania duży zbiór gadek kurpiowskich, wśród nich znalazły się: „ Jak Maryna do nieba żywcem jechała”, „Teosiów pacierz”, Jak Łolsyniaki za Zielganoc do kościoła śli”, „O swanconku i Ceberkowej Rozynie., O cyganie i Siałajowych ogórkach., Jek umarlak żywego złapsiuł”, „Święta noc”12.
Jak wspomina ks. Walenty Karolak, kapłan Tworkowski był świetnym znawcą gwary kurpiowskiej13. Umiał nie tylko mówić ale i pisać w kurpiowskiej gwarze. Mirosław Grzyb w swej pracy przytacza fragment listu kapłananapisanego w gwarze kurpiowskiej do dr Stanisława Pajki – rodaka z Dylewa14. Utrwalał i rozpowszechniał rodzinną kulturą, tam gdzie przyszło mu posługiwać. Uczył nawet gwary kurpiowskiej bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Podczas swej wizyty w Kadzidle w roku 1977, ksiądz kardynał Stefan Wyszyński, pamiętając o kurpiowskich korzeniach ks. Stanisława Tworkowskiego tak powiedział: „…tak blisko stolicy duszpasterzuje Wasz rodak, ksiądz Stanisław Tworkowski, którego podobno nazywacie Cwórkowski, i który mnie pouczał o zwyczajach, o opowieściach, o tradycjach ludu kurpiowskiego, które starannie zbierał i w miarę możliwości drukiem ogłaszał…”15.
W Archiwum Archidiecezji Warszawskiej znajdują się zdigitalizowane materiały dotyczące ks. Stanisława Tworkowskiego ukazujące jego silne powiązanie z Kurpiowszczyzną. Zamieszczone tam fotografie potwierdzają pobyty księdza na Kurpiach, w rodzinnych stronach, w Kadzidle, są to np. zdjęcia kościoła w Kadzidle, kurpianek w ludowych odświętnych strojach. Materiały te zawierają też wycinanki kurpiowskie, w tym charakterystyczną przedstawiającą Matkę Boską, wycinki prasowe opisujące wydarzenia na Kurpiach np. o 25-leciu Spółdzielni „Kurpianka” w Kadzidle, teksty o życiu i zwyczajach kurpiowskich, teksty o kurpiowskim złocie-bursztynie, jest korespondencja z dr. Stanisławem Pajką z Dylewa czy Związkiem Kurpiów i Ostrołęckim Towarzystwem Naukowym im. Adama Chętnika. Znajdująca się w tym zbiorze prośba o napisanie swego biogramu do publikacji „Zasłużeni dla ziemi kurpiowskiej”, dowodzi iż wydawnictwa Kurpie doceniali osobę i działalność księdza, jego dużą twórczość pisarską o Kurpiach. Zbiór archiwalnych materiałów zawiera także poświadczenia rodzinnych i służbowych związków kapłana z regionem kurpiowskim. Znamienne są tam materiały dotyczące udziału ks. Tworkowskiego w powstaniu parafii Wach koło Kadzidła, w wiosce d której za czasów caratu chodził do szkoły. Korespondencja z bp Michałem Sasinowskim ukazuje jak realizowała się dziecięcia myśl księdza utworzenia tej parafii. Ks bp Sasinowski włączył Ks. Tworkowskiego do grona osób z którymi konsultował wszelkie kwestie związane z wybudowaniem świątyni i organizacją parafii w Wachu. W liście do komitetu organizacyjnego budowy tego kościoła, na okoliczność braku możliwości wzięcia udziału w uroczystości poświęcenia kamienia węgielnego, na którą nie mógł dotrzeć, warszawski napisał: Na tę uroczystość czekałem 25 lat, bo choć pełnię posłannictwo kapłańskie w archidiecezji warszawskiej to sercem zawsze byłem i jestem z moimi rodzinnymi stronami z Olszynami gdzie spędziłem dzieciństwo, z Wachem gdzie chodziłem za czasów caratu do szkoły. Wreszcie z Podgórzem, w którym przebywałem po powrocie z wygnania w Rosji. Nie raz przemierzałem z rodzicami, a zwłaszcza z moją matką podróże z Olszyn do kościoła w Kadzidle 14 kilometrów, już wówczas myśleliśmy, jak byłoby to dobrze gdyby w połowie drogi stanął kościół. Proponował także proboszczowi tamtejszej parafii obraz św. Agaty i żyrandol z brązu 16.
Od dawna Kurpie przejawiali ogromną miłość do księży. Związek Kurpiów17 zaliczył ks. Stanisława Tworkowskiego do grona najważniejszych osób w dziejach Kurpiów, o których w 1946 roku kapłan pisał o ich postawie podczas okupacji hitlerowskiej: „nie załamał się duchowo, przetrwał okrutne prześladowania, wierny Kościołowi i Polsce”18. W 2017 roku UG w Kadzidle odnowił przedwojenny przydrożny krzyż, który łączony jest, przez starszych mieszkańców Kadzidła, z osobą wybitnego kapłana, ks. Stanisława Tworkowskiego. Znajduje się on przy drodze prowadzącej do Piaseczni, na wysokości leśniczówki i ulicy Jagodowej. Teren wokół Krzyża został oczyszczony z krzewów, samosiejek i chwastów. Oczyszczono również sam Krzyż, usunięto drobną roślinność, uzupełniono ubytki. Naprawiono i odmalowano płotek oddzielający Krzyż od skarpy. Planowana jest także budowa oświetlenia tego miejsca19. Dopełnieniem tych działań jest nadanie imienia ks. Stanisława Tworkowskiego placu położonego przy miejscowym kościele. Dokonano to Uchwałą NR XL/282/2017 Rady Gminy Kadzidło z dnia 15 listopada 2017 r. w sprawie nadania nazwy placowi położonemu na terenie wsi Kadzidło20.
Podsumowanie
Ukazane powyżej fakty dowodzą, iż w Kurpie w życiu i działalności ks. Stanisława Tworkowskiego zajmowali szczególne miejsce, były jego nieodłącznym elementem życia. To im poświęcał wiele uwagi i pracy, wracał do nich, nosił w swoim sercu. Kurpiowscy rodacy zauważali i doceniali jego postawę, która nadal oczekuje na szczegółowe badania i opracowania.
Bibliografia
Opracowania
Błaszkowski Piotr, Pamięci ks. Stanisława Tworkowskiego, „Zawsze wierni” nr 2/1999.
Grzyb Mirosław, Gorliwy kapłan, żołnierz i szlachcic kurpiowski Ks. Stanisław Tworkowski (1901-1999), w: Kurpie, Najważniejsi w dziejach, Ostrołęka 2014.
Tworkowski Stanisław. Kurpie, „Rycerz Niepokalanej” R.28, nr 7 (263) lipiec 1949.
Prasa
„Nasz Dziennik” 2010
„Tygodnik „Wyszkowiak” 1999
„Warszawski Dziennik Narodowy” 1937, 1939
Relacje Tworkowska Jadwiga
Internet
www.archiwum.bip.kadzidlo.samorzady.pl/
www.eOstroleka.pl
Zakończenie
Wszystko to, co do tej pory zostało powiedziane o tych trzech postaciach świadczy tylko o jednym : byli to ludzie przede wszystkim służący Bogu. Służąc Bogu nie zapominali o ludziach, ludziach biednych – bo tak było z ks. Zygmuntem Gontarzem, który po zakończeniu II Wojny Światowej na tzw. Ziemiach Odzyskanych w Archidiecezji Wrocławskiej sam żył w sposób skromny, lecz nikomu, kto się do Niego zwrócił nigdy nie odmówił pomocy. Wspominał o tym wielokrotnie On sam, jak i moi krewni, którzy znali Go przecież doskonale.
O działalności dwóch pozostałych księży tj. o. Krzysztofie Kotnisie i ks. Stanisławie Tworkowskim z tego materiału niewiele możemy się dowiedzieć. By w pełni zrozumieć Ich życiową misję należy koniecznie przeczytać dwie pozycje książkowe – Niepokalane Serce Maryi. Pierwsze Soboty Miesiąca – wydaną przez o. Krzysztofa i Kainkę stworzoną przez ks. Stanisława.
Obie te pozycje mają wspólny mianownik – obronę życia nienarodzonych. W pierwszej z nich o. Krzysztof ukazuje wszystko to, co w swoich kazaniach mówił przez lata o zbrodniczej Ustawie aborcyjnej z 1956 roku i za co w ostateczności trafił do więzienia.
Ks. Stanisław Tworkowski wydając Kainkę ( tytuł trafnie zaczerpnięty od Kaina – pierwszego człowieka – zabójcy swego brata ) musiał użyć pisarskiego pseudonimu, by nie zagroziło mu to samo, co mojemu wujkowi a więc więzienie.
Nie jestem w stanie na chwilę obecną powiedzieć, w jakich okolicznościach mój wujek i ks. Stanisław się poznali. Tego być może dowie się p. Krzysztof. Jest pewne jedno – obaj zadbali o to, by niewinni ludzie nie byli zabijani. Czy Im się to udało ? Ustawa o przerywaniu ciąży od tamtej pory istnieje do dzisiaj. To, co w swych wypowiedziach przewidywali a więc, że przez takie zachowanie Polska straci suwerenność jest coraz bliższe i całkiem realne. Wspominając Ich trzeba podkreślić, że swego życia nie zmarnowali.
Michał Kotnis, Krzysztof Bulak
Gliwice – Dąbrówka, grudzień 2025 roku
1Wojciech Muszyński, IPN Warszawa , Nasz Dziennik, nr 84 (3710) z dnia 10 kwietnia 2010 r.
2Tygodnik „Wyszkowiak” nr 22 z 1999.
3Informacja od Jadwigi Tworkowskiej – żony bratanka Stanisława udzielona w dniu 19.02.2025 r.
4P.Błaszkowski, Pamięci ks. Stanisława Tworkowskiego, „Zawsze wierni” nr 2/1999, s.125.
5Tamże, s.122. Ks. Walenty Królak był świadkiem przejścia ks. Tworkowskiemu do domu Ojca. Udzielił mu ostatniego namaszczenia i rozmawiając ze swym wikarym zasnął w Panu – kazanie wygłoszone w dniu 07.03,2024 w Warszawie podczas Eucharystii za duszę śp. ks. Stanisława Tworkowskiego.
6Mirosław Grzyb w „Kurpie. Najważniejsi w dziejach”, str. 107.
7Warszawski Dziennik Narodowy R. 3, nr 237 (29 sierpnia 1937).
8Warszawski Dziennik Narodowy, R. 5, nr 20 (20 stycznia 1939).
9Warszawski Dziennik Narodowy z 9 sierpnia 1939.
10Warszawski Dziennik Narodowy. R. 5, 1939, nr 27B.
11S.Tworkowski. Kurpie, Rycerz Niepokalanej R.28, nr 7 (263) lipiec 1949, s.216.
12M.Grzyb, Gorliwy kapłan, żołnierz i szlachcic kurpiowski Ks. Stanisław Tworkowski (1901-1999), w:Kurpie, Najważniejsi w dziejach, Ostrołęka 2014, s.106.
13www.cda.pl, Ks. Prałat Stanisław Tworkowski (1901-1999). Upamiętnienie Kazanie ks. Walentego Królaka na mszy 07.03.2024 r. [dostęp 25.02.2025 r.].
14M.Grzyb, Gorliwy kapłan…., s. 107.
15Tamże, s.105.
16Zob. Wojciech Bielski z Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej Romana Dmowskiego i Ignacego Padarewskiego, Ksiądz Tworkowski w świetle spuścizny – wojsko i Kurpie [w] www.cda.pl, Wieczornica. Kapłan, Żołnierz, Narodowiec, Ks. Płk. Stanisław Tworkowski (1901-1999), Upamiętnienie w 25 rocznicę Jego Śmierci 11 marca 2024, [dostęp: 01.03.2025].
17Organizacja jest ideową spadkobierczynią Związku Puszczańskiego, założonego w 1919 roku przez Adama Chętnika (badacza i miłośnika ziemi kurpiowskiej). Zrzesza ludzi związanych z regionem Puszczy Zielonej i Puszczy Białej. Liczy kilkaset osób, zgrupowanych w oddziałach zlokalizowanych zarówno na Kurpiach, jak i poza regionem. Jego zasięg obejmuje także podmioty o charakterze instytucjonalnym – współtworzy go szereg placówek oświatowych, jak przedszkola, wyższe uczelnie, również zakłady pracy. Wspiera go 11 samorządów gminnych, miejskich i powiatowych z terenu Puszczy Zielonej i Białej.
18S.Tworkowski, Jek Maryna żywcem do nieba jechała, [w]: Kółko Różańcowe : miesięcznik przy „Posiewie” poświęcony Bractwom i Kółkom Żywego Różańcwww.cda.pla, R. 37, nr 1 (styczeń 1946) , s.12.
19www.kadzidlo.pl,”Krzyż ks Tworkowskiego”; www.eOstrołeka.pl: Kadzidło: Przedwojenny krzyż księdza Stanisława Tworkowskiego odnowiony.[dostęp 20.02.2025].
20www.archiwum.bip.kadzidlo.samorzady.pl/, [dostęp: 25.02.2025 r.]







