Adam Chętnik w swej książce Jak ginie dawna Kurpiowszczyzna, Nowogród pod Łomżą, 1935, s.30. tak pisał:
”’…Kulturę regionalną na Kurpiach możemy utrwalić przez szkoły i domy ludowe, ale trzeba, żeby w szkołach dzieci nie tańczyły na zabawach fox trotta, co jest śmieszną parodią, a w domach ludowych, żeby ludność nie karmiono rewiami itp, co dziś się zdarza.
Muzeum Kurpiowskie, gdziekolwiek ono jest, winna być otoczone troskliwą opieką – jako widomy znak miejscowych dążeń regionalnych. Tymczasem – jak do dziś – muzeum to cierpi duże braki, niekiedy nie ma nawet na opłaty dozorcy. Jak to pogodzić z szerzącym się ruchem regionalnym? Z nawoływaniem do poszanowania ojczystej kultury?
Regionalizm kurpiowski winien kroczyć naprzód swoim starem łożyskiem, wyżłobionym przez wieki, a każdy, kto ten kierunek i prąd naturalnej kultury ludowej spycha na drogę sztuczną, jest szkodnikiem kulturalnym i pionierem zupełnego wypaczenia regionalizmu..”

