Kurpiowska wigilia

      Możliwość komentowania Kurpiowska wigilia została wyłączona

U progu tegorocznej Wigilii, kilka słów wspomnień ks. Stanisława Tworkowskiego, o tym jak wyglądała ta wieczerza w ich kurpiowskim domu:

…Wigilia na wsi składała się z postnego codziennego, choć nieco urozmaiconego posiłku. Spożywano ją w południe dzieląc się opłatkiem. W naszym domu, który stanowił pewnego rodzaju enklawę na kurpiowskim obszarze, ojciec przestrzegał dawnej szlacheckiej tradycji. Mamusia zapracowana od świtu przygotowywała wieczerzę. Pomagaliśmy jej. Ojciec ze stryjem szli na łowy. Gdy pierwsza gwiazdka pojawiła się na niebie, a „czekaliśmy” na nią skrupulatnie, „obrywając” od mamusi za wybieganie co chwila na dwór, rozpoczynał się uroczysty obrzęd. Najpierw klęcząc odmawialiśmy „Anioł Pański”, za tych którzy od nas odeszli, później dzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie życzenia i prezenty. Nas dzieci zachwycała choinka prawdziwe „Rajskie Drzewo Życia” , nie było na niej sztucznych ozdób i elektrycznych lampek (o elektryczności nawet nie słyszeliśmy). Choinka pachniała borem, jaśniała maleńkimi świeczkami z wosku. Z jej gałązek zwisały czerwone jabłuszka, figi, kolorowe cukierki i inne cuda. Wieczerza składała się z dziesięciu dań według przepisu ojca, a w wykonaniu mamusiowych rąk. Po wieczerzy starsi szli na Pastrerkę. Pamiętam, że kiedyś ojciec wziął mnie ze sobą. Szliśmy przez cichy, śpiący pod śniegiem bór. Nad nami iskrzyło się niebo od gwiazd. Towarzyszyły one w tę Bożą noc, tej cudownej, najpiękniejszej, która wskazywał drogę Królom idącym do Betlejem, a teraz prowadziła nas do parafialnego kościoła... – cyt. Krzyż Dowbora, str.129-130

Download PDF