Doktor Sabina Dembowska w swej książce „Na każde wezwanie”, wydanej przez Instytut Wydawniczy PAX 1982, zawarła kilka cennych wspomnień o ks. Stanisławie Tworkowskim. Poniżej o udziale kleryka z Kurpiowszczyzny w wojnie roku 1920.
Lżej rannych opatrywano na poczekaniu i odsyłano do innych szpitali, nawet dalej , poza Warszawę, między innymi do Torunia i Tczewa. Transportowano ich na krypach-berlinkach i statkach jak „Skarbek”, „Łokietek i inne. Obsługę sanitarną krypt i statków stanowili klerycy Seminarium Warszawskiego(„Łokietka” obsługiwali klerycy płoccy). Młodzi ci chłopcy, przyszli księża, w tych ciężkich dla ojczyzny czasach zgłosili się do armii jako ochotnicy. W dowództwie powiedziano im, że sposobią się do zawodu, którego celem jest nieść ulgę każdemu ludzkiemu cierpieniu, dlatego przydzielono ich do kolumn sanitarnych. Niektórych z nich , jak ks. Kowalczyka, ks. Stefana Piotrowskiego i ks. Stanisława Tworkowskiego, spotkałam później w Powstaniu. Pełnili swój kapłański i kapelański obowiązek. Był też wśród nich , jak się później dowiedziałam w Milanówku, proboszcz tej parafii ks. dr Zbigniew Kamiński, ciężko ranny w Powstaniu, i wielu innych.
I wówczas, i później podziwiałam patriotyzm i całkowite oddanie ojczyźnie księży polskich … s.104

