Okiem mieszkańca. Pokorne ciele dwie matki ssie.

      Możliwość komentowania Okiem mieszkańca. Pokorne ciele dwie matki ssie. została wyłączona
W ostatnim czasie otrzymałem od Urzędu Gminy w Lelisie pisma podpisane przez pracownika zatrudnionego na stanowisku „sekretarki”. Jak wynika z ich treści, a będących w formie elektronicznej, pracownik ten w imieniu urzędu podejmuje decyzje, ocenia działania mieszkańca, powołuje się na informacje potoczne a nie na przepisy, podpisuje się w imieniu urzędu. Udzielając w imieniu urzędu odpowiedzi z decyzją  reprezentuje go tym samym na zewnątrz. Czy ów pracownik ma takowe uprawnienia lub upoważnienia? W opisie stanowisk pracy znajdujących się w regulaminie organizacyjnym urzędu trudno takich uprawnień brak. Jak dotychczas urząd nie przekazał stosownych kopi dokumentów.
Ciekawym wydaje się być chociażby stwierdzenie tegoż pracownika zawarte w jednym z pism. A mianowicie::
„…Podejmowane od lat  przez Pana działania wobec Gminy, Urzędu Gminy, Wójta  – oceniamy  negatywnie…”
Niestety, pracownik ten, nie przytacza żadnych przepisów prawnych, faktów, a jedynie dokonuje bezprawnej oceny działań mieszkańca. Nie ma tu nawet mowy o regułach obowiązujących w kodeksie postępowania administracyjnego. Czy to przystoi powadze urzędu? Warto zwrócić tu uwagę na wyrok SN z 6 lutego 2013 roku sygn. akt V CSK 123/12, gdzie wskazano, iż  pozycja mieszkańca gminy jest słabsza od pozycji organu samorządu gminnego i nie ma żadnych racji dla przyznawania ochrony organowi, oznaczającej aprobatę dla naruszania dóbr osobistych obywatela. Co współgra  z art. 47 konstytucji.
Co zatem ów mieszkaniec zrobił źle, nie tak, czy niezgodnie z prawem? Takie postępowanie może nosić znamiona nierównego traktowania mieszkańców. Urząd nie precyzuje, a powinien. Czy złożenie wniosku, zapytania, propozycji, podzielenie się obserwacjami z życia samorządowego jest naganne? A może wykonywana społecznie praca na rzecz dobra wspólnego też jest czymś złym? Zapewne wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby ów mieszkaniec bezkrytycznie spełniał wszelkie wymogi oczekiwania urzędu.
Postawmy jeszcze inaczej pytania? Czy i jak urząd wsparł, docenił działa społeczne mieszkańca? Jak ustosunkowywał się do jego myśli, propozycji wniosków etc? Znamienna jest tu chociażby postawa urzędu wobec publikacji „Wieś i Parafia Dąbrówka. Nasze dziedzictwo..”. Na pytanie czy urząd jest nią zainteresowany, odpowiedź brzmiała: Jeśli spełni wymogi i oczekiwania nasze. Czyli czyje? Jaka była postawa urzędu wobec wniosku mieszkańca o dokonanie zmian w statucie gminy? Dopiero po interwencji organu nadzorczego dokonano stosownych zmian. Nie wspomnę tu słynnych już debat publicznych nad anonimami lub  też obecnego stanu Ośrodka Etnograficznego w Lelisie.
Idąc więc dalej i w sukurs urzędowi, urząd w piśmie powinien poinformować mieszkańca o jego prawach i sposobie odwoławczym. Może więc warto pomyśleć, aby o wydaniu instrukcji co należy czynić, aby w nie narazić się na negatywną ocenę swej postawy przez urząd. A może wystarczy jedynie być „z władzą” by zaskarbić sobie pewnego rodzaju jej przychylność”? Sprzedać się za biblijne „trzydzieści” srebrników”?
Należy zaznaczyć, iż ewentualne słowa „krytyki” władzy, to podstawowe prawo każdego obywatela. Polska jest bowiem krajem demokratycznym, w którym władza na każdym szczeblu wybierana jest przez ludzi dla ludzi. Gdzie obowiązuje jawności działań władzy oraz swoboda jej krytyki przez obywateli. A może to tylko utopia i opium dla ludu? W debacie publicznej należy odróżnić rzeczową krytykę od inwektyw. Dyskusja publiczna powinna być oparta na rzetelności. Można krytykować władzę publiczną, jeśli krytyka odnosi się do faktów i jeśli zostanie wskazane, co zdaniem krytykującego zostało zrobione źle.
Download PDF