Czesław Niemen śpiewał kiedyś słowa:
Dziwny jest ten światGdzie jeszcze wciążMieści się wiele złaI dziwne jest toŻe od tylu latCzłowiekiem gardzi człowiekDziwny ten światŚwiat ludzkich sprawCzasem, aż wstyd przyznać sięA jednak często jestŻe ktoś słowem złymZabija tak, jak nożemLecz ludzi dobrej woli jest więcejI mocno wierzę w toŻe ten światNie zginie nigdy dzięki nimNie! Nie! Nie! Nie!Nadszedł już czasNajwyższy czasNienawiść zniszczyć w sobieLecz ludzi dobrej woli jest więcejI mocno wierzę w toŻe ten światNie zginie nigdy dzięki nimNie! Nie! Nie! Nie!Nadszedł już czasNajwyższy czasNienawiść zniszczyć w sobie
Czy nie sposób przyznać racji autorowi powyższych słów? Co z tego praktycznie wynika? Jakoś zamknęliśmy się w sobie, staliśmy się sobie obcy, tylko moje ego, ja i tylko ja…
Od dłuższego czasu czynię starania, aby upamiętnić wielkiego mieszkańca Dąbrówki ks. Stanisława Tworkowskiego. Lepiej lub gorzej udaje mi się to, ale przedziwne jest to, że niektórzy mieszkańcy mojej wioski, nawet wbrew faktom uważają, iż ten człowiek nie ma nic wspólnego z Dąbrówką. Totalna bzdura i ową bzdurę wypowiada człowiek, który pełni mandat zaufania społecznego. Co więcej, nie ułatwia działań upamiętniających naszego rodaka. A dodatkowo mieszka prawie po sąsiedzku, gdzie mieszkał ks. Stanisław Tworkowski wraz z rodziną. Paradoksalnie, nosi baldachim czy chorągiew podczas uroczystości religijnych. Owszem, może, ale czy tak się godzi? A my w milczeniu, w niezrozumiałej obawie akceptujemy taką postawę. Zaiste, dziwny jest ten świat.
Poniżej kilka słów o naszym rodaku napisanych przez ks. Józefa Krasińskiego:
Ks. Stanislaw Tworkowski urodził się we wsi Zalas k. Kadzidła na Kurpiach. Już jako alumn seminarium warszawskiego, w armii generała Hallera walczył z bolszewikami pod Radzyminem. W 1926 r. otrzymał święcenia kapłańskie i był prefektem w szkołach – wychowawcą młodzieży. Jako kapelan wojskowy publikował teksty modlitewne dla żołnierzy. Po wybuchu powstania przeszedł do hotelu „Victoria”, gdzie kwaterował sztab pułkownika „Montera”. Przy ks. majorze Stefanie Kowalczyku (ps. „Bi blia”) pełnił duszpasterską posługę jako powstańczy kapelan Śródmieścia. Przyjął pseudonim „Jacek”. Z czternastego piętra Prudencjalu przy Pl. Napoleona obserwował walki oddziałów powstańczych z Niemcami. Batalionami AK dowodził wtedy jego serdeczny przyjaciel podpułkownik Antoni Żurowski. Duszpasterską pracę Ks. Tworkowskiego, jego ofiarne posługiwanie rannym żołnierzom i cywilom wspomina dr Sabina Dembowska: „Nasi kapelani prowadzili ewidencję poległych. Znaczyli ich, nakładając im na nogi nawleczone na żelaznych kółkach metalowe blaszki z numerami. Wynoszono następnie zwłoki z kostnicy w asyście księdza i chowano na podwórzu PKO lub wzdłuż chodni ków na Świętokrzyskiej, skąd wyjęto płyty do barykad. Z czasem powstał tam powstańczy cmentarz ciągnący się wzdłuż prawej strony ulicy, od Marszałkowskiej aż bez mała do Mazowieckiej… W pierwszych dniach Powstania chowaliśmy naszych bohaterów w trumnach, później, gdy trumien zabrakło – w prześcieradłach. Z czasem i tych już nie było… Ciało składano w bieliźnie, a często nawet bez bielizny, do mogiły poświęconej przez kapłana”.53 W dzień liturgiczny Matki Boskiej Częstochowskiej w kazaniach ks. „Ja cek” Tworkowski porównywał walczącą Warszawę do Częstochowy oblężonej przez Szwedów. Gmach, w którym była sprawowana Msza św., kołysał się od spadających w sąsiedztwie bomb. Spokój i opanowanie kapłana udzieliły się wszystkim uczestnikom Mszy. Pozostali na swoich miejscach, śpiewając słowa hymnu: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!”. W komunistycznej Polsce ks. Stanisław Tworkowski był dyskryminowany. Pracował jako wikariusz w parafii św. Jakuba i parafii Matki Boskiej Loretańskiej przy ul. Ratuszowej na Pradze. Za „obrazę” ustawy aborcyjnej został skazany wyrokiem sądu PRL na karę więzienia. Po wyjściu z więzienia został „wikariuszem rezydentem” w Milanówku. Po „wybuchu” Solidarności uzyskał nominację na proboszcza. Zmarł Ks. pułkownik „Jacek” Stanisław Tworkowski 7 marca 1999 r., prze żywszy 98 lat, w tym 73 w kapłaństwie. Pogrzebany został Ks. Prałat w rodzinnej parafii w Kadzidle. Był odznaczony krzyżem Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych i innymi odznaczeniami bojowymi.
=========================
Józef Krasiński Cisi bohaterowie wojny i Powstania Warszawskiego : refleksje nad ludzkimi losami Saeculum Christianum : pismo historyczno-społeczne 13/1, 99-140 2006, s.126-127.

