O wyjątkowości Dąbrówki na Kurpiach.

      Możliwość komentowania O wyjątkowości Dąbrówki na Kurpiach. została wyłączona

Syn ziemi kurpiowskiej Adam Chętnik w 1937 roku tak pisał w swej książce o Dąbrówce:

„Pisząc o Dąbrowce, myślałem nie tylko o tym, by ją wyróżnić spośród innych wiosek puszczańskich, gdzie parafia i kościół powstawały w specjalnych okolicznościach, gdzie na budowę kościoła – dziś najstarszego kościoła drewnianego w tych stronach – złożyło się wiele  lat starań i zabiegów. Chciałem też i ludności przypomnieć te lata, gdy Dąbrówka otoczona była przez wszystkich czcią. gdy  głęboka wiara ludu ściągała nań źródło łask Matki Bożej, zwanej „Dąbrówkowską”, gdy tłumne kompanie z bliższych stron ciągnęły tu ze śpiewem pobożnym i warkotem bębnów kościelnych, aż echo biło o stropy stuletnich drzew puszczańskich…”

Minęło 90 lat, a słowa te nadal zachowują swą aktualność i czekają na omówienie. Co znaczy „szczególne okoliczności” , „Dąbrówka otoczona była przez wszystkich szczególną czcią” lub też  „źródło łask Matki Bożej” czy „tłumne kompanie„. Zostawiając na boku dziedzinę teologiczną, spróbujmy poszukać niektórych tylko śladów odpowiedzi o znaczeniu i przesłaniu powyższych słów. Czy oby one nie przemawiają za prawdziwością nadprzyrodzonych wydarzeń w Dąbrówce z końca XIII wieku? Wydarzenia, które i do  dziś dnia są obecne i żywe pośród kurpiowskiego ludu.

W końcu XVIII wieku Dąbrówka należała do diecezji płockiej. Była małą wioską zagubioną pośród lasów Puszczy Kurpiowskiej. To tu, jak mówią najstarsze dane,  w 1780 roku została wybudowana kaplica. Co zatem leży u podstaw jej budowy? Trudną przyjąć, iż tylko zwykła potrzeba religijna Kurpiów. Musiała być coś więcej, skoro w 1798 roku biskup płocki zezwolił na wybudowanie kolejnej. A jak wspominają archiwa, już w1797 roku istniał ruch pielgrzymkowy do Dąbrówki. Ruch ten z różnym nasileniem trwa do dnia dzisiejszego. Archiwa zaś różnie podają czas objawień Maryjnych w Dąbrówce. Najstarsze mówią o roku 1779 inne o 1850.

Najstarszą wzmianką mówiąca o tym że w dąbrowskiej kaplicy był obraz uważany za cudowny odnajdujemy w gazecie Kronika Wiadomości  Krajowych i Zagranicznych z 1860. Napisano tam, że ok 1790 roku do ołtarza głównego dąbrowskiej kaplicy przeniesiono obraz Matki Boskiej i uważany za cudowny i dlatego jest przedmiotem szczególnej czci ludu.

Po wybudowaniu kaplicy, tutejszy lud zapragnął wkrótce mieć u siebie kapłana na stałe. Ich starania trwały ponad 100 lat – kilka pokoleń. Były też sytuacje, że błagali władzę kościelną na kolanach o naznaczenie księdza do kaplicy lub kościoła w Dąbrówce, W międzyczasie wybudowano w Dąbrówce kolejną kaplicę. Ta wyjątkowa determinacja musiała mieć swoje niezwykłe podłoże, inaczej trudno to zrozumieć ludzkim umysłem. Przecież trudno przyjąć iż mieli na to fundusze, ale jak widać mieli duszę, zapał, wiarę, potrzebę.

W tym okresie lud kurpiowski cierpiał biedę, ale pomimo swego niedostatku na różne sposoby deklarowali się opodatkować (pieniądze, pole, zboże etc), wybudować dom dla służby kościelnej, aby tylko ksiądz u nich zamieszkał na stałe, aby mieć kaplicę a potem kościół. Kościół który przy ówczesnych bardzo skromnych warunkach logistycznych, technicznych zbudowali w niespełna dwa lata. Nawet dzisiaj wydaje się to niewiarygodne. Kurpie jednak dokonali tego. Co dawało im do tego siły. W staraniu o kapłana pisali wielokrotnie różne prośby do władz duchownych i świeckich.  Mało kto przecież umiał wówczas pisać. Napisanie każdej prośby łączyło się z dużym wysiłkiem i kosztami. A jednak czynili to.

Niska zamożność mieszkańców nie pozwoliła na pewnego rodzaju duże wydatki, były ona zbyt wysokie dla nich. Pojawienie się nowych organów do świątyni z jednej z najlepszych wytwórni organowej w Europie Dominik Biernacki z Dobrzynia nad Wisłą (1912-1914)  zapewne nie było to dziełem przypadku i miejscowego człowieka . to musiał być ktoś zamożny i musiał mieć ważny powód by dokonać zakupu organów do tej świątyni. Dzwony kościelne były dziełem miejscowej ludności i parafianina, który był fundatorem jednego z nich. Dlaczego to uczynił? Nie wiadomo.

Sprowadzenie z Watykanu obrazu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w 1898 roku, także nie mogło być dziełem tzw. przypadku. W ówczesnych czasach było to dzieło niezwykłe, wyjątkowe. W pielgrzymce wraz z obrazem do Dąbrówki z Ostrołęki przyszło wówczas cztery tysiące pielgrzymów. To nie mogła być zwykła pielgrzymka. Spoglądając na dzisiejsze statystyki pielgrzymów widać moc pielgrzymki z roku 1898.

Zatrzymując się na wotach  w dąbrowskiej świątyni uwagę przykuwają wojenne medale wiszące na ołtarzu głównym, sznury bursztynowych korali zawieszonych na obrazie Matki Boskiej Dąbrowskiej, dołącza do tego cała gama złotych łańcuszków, różanców i medalików. Majster prowadzący remont kościoła w latach 70.XX wieku czynił to także jako wotum za uratowanie życia. Szafowy zegar stojący w Kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego także jest powojennym wotum jednej płoszyckich rodzin. Dawniej za ołtarzem ludzie pozostawiali kule, laski i szczudła, która zostały spalone.

Dzieje budowy świątyni także zawierają kilka wyjątkowych epizodów. Po pogrzebie ks. Placyda Podgórskiego, zrozpaczeni mieszkańcy w zamian za nadanie nowego kapłana, gotowi byli przewieżć ciało księdza do Kadzidła. I tu ciekawostka. Władze carskie nie wydały wówczas zgody na ekshumacje. Jednak w kilka lat później wydano zgodę na przeniesienie ciała księdza na cmentarz grzebalny w Dąbrówce, gdzie kapłan ten do dziś dnia spoczywa. Na innym miejscu wydano jednak zgodę na budowę kościoła, ale uczyniono to poza wiedzą władzy duchownej ,która stanęła niejako w obliczu faktów dokonanych i pozwoliła na budowę kościoła, założenie cmentarza, nadała kapłana z uprawnieniami prowadzenia ksiąg stanu cywilnego. Jednak nie utworzono wówczas pełnoprawnej parafii w Dąbrówce. Placówka duszpasterska w Dąbrówce była nadal zależna od Proboszcza w Kadzidle. Potwierdza to niejako informacja na stronie Archiwum Diecezjalnego w Płocku, która nie uwzględnia Dąbrówki jako parafii powołanej w XIX wieku. Są tam: 1864 Brodowe Łąki, 1865 Opinogóra, ok. 1865 Popowo, 16 IX 1884 Łyse, 1891 Czarnia. Cudem też świątynia ocalała od pożogi wojennej I i II wojny światowej.

Warto zwrócić też uwagę na obfitość zamawianych w tej parafii intencji mszalnych. Zważywszy, iż gdzie indziej ich brak. Zjawisk nadprzyrodzonych brak obecnie, ale wielu pielgrzymów doznaje tu pocieszenie, łask, nawrócenia czy odzyskuje zdrowie. Czasem jest o dokumentowane, a czasem wierni noszą to w swoich sercach.

Reasumując, czy to zwykły zbieg okoliczności, a może w tym wszystkim jest coś więcej, nadzwyczajnego, niezrozumiałego ludzkim rozumem? Bo jak brzmią słowa jednej z żołnierskich piosenek: „…żołnierze strzelają, a Pan Bóg kule nosi„.

 

Download PDF