26.10.2026 roku przypada 6 rocznica odejścia do Pana ks. kan. Zygmunta Gontarza. Poniżej kolejne kilka słów wspomnień Michała Kotnisa z Gliwic.
WSPOMNIENIE Z NUTĄ WESOŁOŚCI
26 października 2026 roku minęło sześć lat od zgonu na Covid-19 naszego wspaniałego przyjaciela ks. Zygmunta Gontarza. Mnie i mojej żonie brakuje Go nam mocno, zwłaszcza w okresie pierwszych dni listopada, kiedy to wracając z grobów naszych bliskich z okolic Lubania Śląskiego, zwykle w Dzień Zaduszny odwiedzaliśmy Go w Jego ostatniej placówce w Kawicach koło Legnicy.
Pozostaje nam obecnie tylko modlitwa i wspomnienia.
Jak informowałem w poprzednim wspomnieniu ks. Zygmunt tuż po zakończeniu II Wojny Światowej znalazł się u swoich krewnych w okolicach Wrocławia, skąd trafił do dolnośląskiego seminarium we Wrocławiu i po święceniach pracował w Diecezji Wrocławskiej a po reformie znalazł się w jurysdykcji Diecezji Legnickiej w Archidiecezji Wrocławskiej.
Po zakończeniu pracy jako wikary otrzymywał kolejne parafie, w których dawał się poznać jako wspaniały duszpasterz i dobry człowiek – starający się ( choć dla Niego były to również trudne momenty ) pomagać najbiedniejszym parafianom. Tak w życiu bywa, że jeśli jesteś dla innych dobry – wielu to próbuje wykorzystać nawet niedozwolonymi sposobami. Tak też było w parafii Zaręba, gdzie ksiądz Zygmunt podjął się budowy plebanii, bo dotychczasowa nie spełniała nawet podstawowych warunków do zamieszkiwania. Ze sporymi trudnościami udało Mu się zrealizować to zadanie, jak wszystkie pozostałe budowy, które w trakcie swej kapłańskiej posługi przyszło mu wykonać. Nawet dzisiaj, gdy sytuacja ekonomiczna Polski uległa sporej poprawie na lepsze wiadomo, że realizacja jakiejkolwiek inwestycji prowadzi do całkowitego pozbycia się środków finansowych na rzecz prowadzonej budowy. Ludziom nieuczciwym wydawało się jednak inaczej.
Jak już wspominałem ks. Zygmunt na każdej z powierzonych mu parafii na plebanii zamieszkiwał sam. Tak też było we wspomnianej wyżej Zarębie. I oto pewnej nocy do tej nowy wybudowanej i zamieszkałej już plebanii próbowali się dostać złodzieje. Zanim doszło do próby sforsowania plebanijnych drzwi ks. Zygmunt, człowiek zawsze poważny, spokojny i rozważny posiadał na plebanii odpustowy pistolet na korki strzelające. Podczas próby sforsowania drzwi do plebanii został obudzony – załadował tenże pistolet korkiem, otworzył jedno z okien i wystrzelił. Huk słyszany był w połowie wsi a złodzieje z pewnością myśleli, że ksiądz posiada broń. Uciekli w popłochu i nikt ich nie szukał, choć natychmiast do plebanii przybyli najbliżej mieszkający sąsiedzi z pytaniem, co się dzieje.
Ksiądz Zygmunt ze spokojem i wesołością opowiedział całą tę historię i opowiedział ją również nam po odejściu z Zaręby do Kawic. Było sporo śmiechu z tego powodu, gdyż historia ta zakończyła się dobrze, chociaż tej nocy z pewnością nikomu do śmiechu nie było.
Przypominam to wydarzenie, by pokazać z jednej strony poważnego człowieka, wspaniałego zarządcę i gospodarza kilku parafii a z drugiej strony wesołego człowieka, jakim był ks. Zygmunt Gontarz. W dalszym ciągu żyje On w naszej pamięci i co rusz, coś nowego przypominamy sobie z naszych wspólnych spotkań.
Michał Kotnis Gliwice, 22.10.2026 r.
======================
Fot. zapalone znicze od rodziny Kotnis z Gliwic na grobie kapłana

